Wyjątkowo odchodzę dziś od tematyki klimatycznej. Jednak nie całkiem bo problemy błędów systematycznych są jednymi z najbardziej podwyższających temperaturę dyskusji o globalnym ociepleniu. A pretekstem będzie głośny w ostatnim czasie problem neutrin szybszych od światła. Ze względu na niesamowitą wręcz precyzję pomiaru czasu wymaganą w tym doświadczeniu jest to świetny przykład na to jak ważne jest uwzględnienie każdego zjawiska mogącego wpłynąć na uzyskany wynik. Czyli właśnie tytułowych błędów systematycznych.
Moje podejście do błędu pomiarowego jest typowe dla fizyków. Przy pomiarze dowolnej wielkości zawsze mamy błąd [1] polegający na odchyleniu zmierzonej wartości od prawdziwej [2] losowo w dowolną stronę. Na przykład jeśli mierzymy linijką to zaokrąglamy uzyskane wyniki do całych milimetrów, bo taka jest podziałka linijki. Czyli raz zawyżamy a raz zaniżamy wynik. Ten typ błędu nazywamy błędem statystycznym. Statystycznym bo jego wielkość zależy od ilości pomiarów: im więcej razy mierzymy tym mniejszy błąd mamy.
Jednak z wielu powodów możemy mieć także błędy, które zawsze zawyżają lub zaniżają wynik. Na przykład obserwator mierząc linijką zawsze patrzy na nią nie pionowo a z lewej strony (bo jest praworęczny) i przez to zawsze zawyża wynik o jeden milimetr. Albo przykłada do początku mierzonego odcinka nie zero na skali linijki, a jej początek (to częsty błąd). Lub po prostu ma złą linijkę, która jest nieco za długa lub nieco za krótka w stosunku do standardu metra. Te wszystkie błędy to błędy systematyczne [3]. W pomiarach naukowych staramy się je zidentyfikować i skorygować.
Zatem mówiąc krotko: błąd statystyczny staramy się oszacować i podawać go jako niepewność pomiaru a błąd systematyczny staramy się znaleźć i wyeliminować. I tu dochodzimy do naszego przykładu.
Otóż niedawno badający neutrina naukowcy pracujący w projekcie OPERA ogłosili, że podróżują one z CERN-u pod Genewy do Gran Sasso we Włoszech minimalnie szybciej niż światło (poniżej schemat eksperymentu, wzięty z artykułu, który zainspirował mnie do napisania tego wpisu). Wynik ten byłby rewolucyjny dla fizyki (o czym zaraz) gdyby był prawdziwy. Jednak najpierw trochę wyjaśnień co do natury eksperymentu. Otóż neutrina to cząstki elementarne niezwykle słabo oddziałujące z materią. W wyniku tego przenikają one przez naszą planetę równie łatwo jak światło przez atmosferę. Na szczęście jednak Ziemia nie jest dla nich idealnie przeźroczysta, dzięki temu można je wykrywać. A eksperyment polegał na właśnie wykrywaniu we Włoszech neutrin (w specjalnym ich detektorze) wyprodukowanych 732 km na północny-zachód w wyniku zderzeń protonów pochodzących z akceleratora cząstek w CERN z metalową płytą. Protony te mają olbrzymie energie (czyli prędkości bliskie prędkości światła) co powoduje, że wyprodukowane neutrina będą miały również duże prędkości, niektóre prawie równe prędkości światła w próżni.
Do niedawna sądzono że neutrina, podobnie jak fotony, nie posiadają masy spoczynkowej i w związku z tym poruszają się dokładnie z prędkością światła. Teraz wiemy, że muszą one posiadać niewielką masę i w związku z tym podobnie jak inne cząstki podróżować muszą z prędkościami podświetlnymi. Wytłumaczyć to można na łonie szczególnej teorii względności i to na kilka sposobów, z których najbardziej popularny to argument iż obiekty o masie różnej od zera wymagałyby nieskończonej ilości energii na osiągniecie prędkości światła bo ich własna masa (relatywistyczna) także zwiększałaby się przy tym do nieskończoności.
Dlatego ogłoszony niedawno wynik, iż neutrina przebywały 732 km o 60 ns szybciej niż światło naruszałby szczególną teorię względności. Dla naukowca nie-fizyka może to nie brzmieć szczególnie rewolucyjnie. Cóż, teorie są od tego aby je falsyfikować, czyli starać się w nich znaleźć luki. Jednak szczególna teoria względności, teoria ogłoszona przez Einsteina w 1905 roku, wydaje się sprawdzona na tyle sposobów, że już chyba jest więcej niż „tylko” teorią. Nawet sam Karl Popper, autor koncepcji postępu nauki przez falsyfikowanie teorii przyznał na starość, w chwili słabości zapominając o falsyfikacji, że bomba atomowa dowodzi prawdziwości teorii względności.
Ale jest jeszcze gorzej. Obiekty z prędkościami nadświetlnymi nie tylko naruszają wielokrotnie sprawdzony gmach „relatywizmu” ale obalają same jego podstawy [4]. Bo jednym z założeń teorii względności jest to, że prędkość światła jest taka sama dla każdego obserwatora [5]. Inaczej mówiąc obserwatorzy poruszający się względem siebie nawet z prędkością nieomal równą prędkości światła i obserwując te same fotony (cząstki światła) zmierzą, iż poruszają się one względem każdego z nich z jednakową prędkością 300,000 km/s. To pozornie absurdalne założenie, wprowadzone przez Einsteina aby pogodzić prawa elektromagnetyzmu z mechaniką, okazało się wielokrotnie dokładnie zgodne z doświadczeniem (i przy okazji wyjaśniło słynne doświadczenie Michelsona-Morleya wykluczające istnienie eteru, o którym Einstein nie wiedział tworząc swoja teorię). Jeśli to założenie obalimy to obalimy dużą część współczesnej fizyki.
Oczywiście fizycy o niczym tak nie marzą jak o obaleniu dużej części fizyki. W końcu Nagrody Nobla nie dostaje się za potwierdzenie z dawna znanych faktów. Jednak tak mocne twierdzenia wymagają mocnych faktów eksperymentalnych. I tu dochodzimy do znaczenia błędów systematycznych.
Neutrina w tym eksperymencie dotarły do detektora, według ogłoszonych jego wyników, o zaledwie 60 nanosekund szybciej niż dotarłoby jednocześnie wysłane światło czyli o 1/40,000 prędkości światła szybciej niż samo światło (w próżni). A nanosekunda czyli jedna miliardowa część sekundy (10-9 s) to czas w jaki światło przebywa zaledwie 30 cm. Czyli neutrina wyprzedziły światło o 18 metrów. Stwierdzenie tego nie byłoby trudne gdyby neutrina naprawdę ścigały się z fotonami. Jednak to niemożliwe bo fotony nie przenikają przez góry (jedynie włoska minister nauki błędnie twierdziła, że neutrina leciały z Szwajcarii tunelem – gdyby istniał, byłby to najdłuższy tunel świata). A to komplikuje pomiar prędkości neutrin. Musimy bowiem niezależnie i niezwykle dokładnie zmierzyć odległość jaką neutrina przebywają i czas jaki im to zajmuje (prędkość to iloraz tych dwu wielkości).
Z odległością jest dość łatwo. Mamy przecież GPS-y, a odpowiednio długi pomiar stacjonarnym GPS-em daje błąd rzędu centymetra (jak mówiłem błędy statystyczne średniej są tym mniejsze im więcej danych). Sami autorzy twierdzą, że osiągnęli tu dokładność rzędu 20 cm. Gorzej jednak z pomiarem czasu. Wymaga on niezwykle dokładnej synchronizacji zegarów w Szwajcarii i we Włoszech. Ale i tu można się posłużyć GPS-ami. Mianowicie pobierać czas na początku i końcu trasy neutrin z tego samego satelity GPS. Oczywiście trzeba uwzględnić jego pozycję, wpływ atmosfery na prędkość sygnału radiowego płynącego z satelity (tak, jest ona mniejsza niż w próżni!) itp. itd. Czyli wyeliminować multum możliwych źródeł błędu systematycznego.
I naukowcy z projektu OPERA, którzy nad tym pracowali, zbadali wszystkie możliwe jego źródła jakie im przyszły do głowy. Ich analiza była znacznie dokładniejsza niż w olbrzymiej większości artykułów naukowych. Jednak zmierzony efekt był niewielki a waga problemu fundamentalna. Dlatego zdecydowali się na krok rzadko stosowany. Zamiast wysłać artykuł do Nature (najlepszego czasopisma naukowego bo ranga odkrycia była naprawdę wysoka), ogłosili wyniki na konferencji prasowej oraz wysłali manuskrypt artykułu do repozytorium arXiv.org [6] z wyraźną prośbą aby ich wyniki zrecenzował cały świat naukowy. I zrecenzował.
Piszę o tym dlatego, że wydaje się całkiem prawdopodobne, że istnieje jednak niezauważone źródło błędu systematycznego, tłumaczące większość (jeśli nie cały) zmierzonego efektu. W dodatku źródło tak trywialne, że powinien je zauważyć nawet student fizyki. I to wynikające wprost ze szczególnej teorii względności (rzekomo w tym eksperymencie obalonej). Mianowicie chodzi o problem jednoczesności w różnych układach odniesienia poruszających się względem siebie.
Nawet wielu nie-fizyków wie zapewne, że szczególna teoria względności przewiduje „spłaszczenie” ciał (a właściwie całych układów odniesienia) poruszających się w kierunku ruchu (tzw. „skrócenie Lorentza”) i wolniejszy w nich upływ czasu („dylatacje czasu”). To właśnie dzięki tym zjawiskom (zmianom długości linijek i prędkości chodzenia zegarków), prędkość światła mierzona w każdym z takich układów może być identyczna. W dodatku, co już pewnie wie mniej osób, dla każdego z obserwatorów to u tego drugiego czas płynie wolniej, a wszystko jest u niego spłaszczone (bo dla każdego to ten drugi jest w ruchu). Stąd właśnie „względność” czy „relatywizm” w nazwie tej teorii. Zapewne jednak jeszcze mniej osób wie, że wydarzania jednoczesne u jednego z takich obserwatorów nie są jednoczesne u drugiego. Jest to niezbędne aby obaj mogli opisywać w swoich układach odniesienia te same zjawiska. Względnie prosto to wyjaśnia tzw. paradoks samochodu i garażu (dokładnie opisany po angielsku np na tej stronie, z której też wziąłem użyte obrazki „garaży”).
W skrócie wyjaśnię to i ja. Powiedzmy, że do stojącego garażu o długości 4 metrów z drzwiami na obu końcach zbliża się z przyświetlną prędkością samochód o długości 6 metrów. Dla uproszczenia przyjmijmy, że ma prędkość tak wielką [7] iż jest skrócony relatywistycznie o połowę, czyli do 3 metrów. Jest zatem możliwe (teoretycznie) aby zdążyć za nim zamknąć pierwsze drzwi zanim otworzą się drugie, czyli, że przez chwilę zmieści się on w zamkniętym garażu (nad prędkością potrzebną do zamykania drzwi lepiej się nie zastanawiajmy, bo nie o to w tym ćwiczeniu chodzi).
Jednak w układzie odniesienia samochodu to garaż jest skrócony o połowę czyli ma 2 metry długości a samochód ma swoje „fabryczne” 6 metry długości. Czy jest zatem możliwe aby chociaż przez chwilę mieścił się w garażu? Oczywiście nie. Więc teoria względności ma lukę? Nie ma i to właśnie dzięki różnicy w jednoczesności w obu układach. W układzie odniesienia samochodu nigdy jedne i drugie drzwi nie są zamknięte równocześnie, gdyż dla samochodu i jego pasażerów tylne drzwi są już otwarte gdy przednie jeszcze się nie zamknęły (samochód wystaje przez chwilę z obu stron). Można to pokazać matematycznie ale tu ważne jest tylko to, że bez tego zjawiska relatywizm byłby wewnętrznie sprzeczną teorią.

Układ odniesienia samochodu (uwaga: środkowego rysunku nie należy interpretować jako rozbijanie drzwi, jedne i drugie drzwi powinny być na nim narysowane jako otwarte)
Czemu o tym piszę? Bo naukowcy z projektu OPERA szukający błędów systematycznych popełnili dziecinny błąd zapominając o tym zjawisku. Mianowicie synchronizowali oni zegary przy pomocy czasu z satelity poruszającego się kilka kilometrów na sekundę i w dodatku (przypadkiem bo takie są orbity satelitów GPS) w tym samym kierunku co neutrina, z północnego zachodu na południowy wschód. Synchronizacja zegarów sygnałem z tego satelity oznacza jednoczesność w jego układzie odniesienia. A nie jest to system odniesienia związany z Ziemią, w którym mierzono prędkość neutrin. Różnica jest minimalna, dlatego nigdy przedtem nie miało to znaczenia. Jednak ta minimalna różnica to w tym wypadku 32 ns, czyli ponad połowa wykrytego efektu. Błąd ten wykryty został przez Ronalda van Elbruga z Uniwersytetu Groningen w Holandii, który również zamieścił swój manuskrypt na serwerze arXiv.org [8]
W dodatku van Elburg w swoim artykule sugeruje, że sposób (nie podany precyzyjnie przez autorów z projektu OPERA) w jaki korygowano czas „lotu” sygnału GPS z satelity mógł spowodować podwojenie tego efektu (czyli dodanie tego samego błędu drugi raz). Inaczej mówiąc „w najgorszym przypadku” całkowity błąd systematyczny powodował zaniżenie czasu przelotu neutrin o 64 ns. A to by znaczyło, że w rzeczywistości podróżowały one o 4 ns dłużej niż zajęłoby to światłu w próżni. Czyli wszystko zgodnie ze szczególną teoria względności.
Mój ulubiony uważny czytelnik powinien w tym miejscu spytać czy to rzeczywiście dowodzi, że projekt OPERA popełnił szkolny błąd. Tak naprawdę jeszcze nie wiemy. To zależy od szczegółów synchronizacji zegarów zastosowanej w projekcie. Jednak ponieważ nigdzie nie wspominali oni o uwzględnieniu relatywistycznego problemu jednoczesności to zapewne przynajmniej połowa ich „anomalii” już zniknęła. Być może nawet cała. I w tym momencie chciałbym wrócić do błędu systematycznego. Otóż projekt OPERA stosował, inaczej niż ja, „nowoczesne” podejście i podał swoją nadwyżkę prędkości w stosunku do prędkości światła w próżni jako (2.48 ± 0.28 (stat.) ± 0.30 (sys.))×10−5. Czyli uwzględnili oni nie tylko symetryczny względem zmierzonej wartości błąd statystyczny to jeszcze spróbowali oszacować (zgodnie z najnowszą „modą”) także błąd systematyczny, również jako błąd symetryczny względem wyniku pomiaru. I tu rzeczywistość wystrychnęła ich na dudka. Jeśli van Elburg ma rację (a na to wygląda), to błąd systematyczny był znacznie wyższy niż wynikało z „metrologicznej” oceny, której wyniki podsumowano w Tabeli 2 ich manuskryptu.
Reasumując, czy zatem jeśli van Elburg ma rację to teoria Einsteina jest uratowana? Nawet lepiej. Jeśli to prawda, uzyskałaby ona nowe piękne potwierdzenie doświadczane. A my wszyscy lekcję o znaczeniu błędu systematycznego w doświadczeniu fizycznym.
[1] Współcześnie coraz częściej stosuje się nazwę niepewność zamiast tradycyjnej błąd. Jednak ponieważ nadal mówimy o błędzie statystycznym i błędzie systematycznym nie będę niepotrzebnie mnożył bytów i pozostanę przy słowie „błąd”.
[2] Fizyk oczywiście wierzy, że istnieje jakaś prawdziwa wartość mierzonej wartości (z dokładnością na jaką pozwala teoria kwantów, ale ona nie jest ograniczeniem w przypadku eksperymentów makroskopowych jak opisywany w tym wpisie). Inne poglądy zostawiamy filozofom bo i tak nie prowadzą one (i nie mogą prowadzić wręcz z definicji) do poznania realnego świata.
[3] Metrolodzy współcześnie często definiują ten rodzaj błędu inaczej i nazywają inaczej. Długo można by dyskutować dlaczego w zastosowaniach naukowych ich podejście, polegające na próbie raczej ustalenia jak wielki może być błąd systematyczny i dodania tej wartości z obu stron do błędu statystycznego jest często gorsze w praktyce od opisywanego przeze mnie (cały ten wpis jest na to przykładem) chociaż czasem jest to uzasadnione (np. tzw. „propagacja” błędu danych wejściowych). Piszę o tym bo komentarze do moich poprzednich wpisów zawierają już trochę dyskusji tego zagadnienia.
Dodane 29.10.2011: Na przykład w polskiej Wikipedii panuje całkowity bałagan w tej kwestii. Hasło niepewność pomiaru jest przepisana z jakiegoś podręcznika metrologii i nawet błąd systematyczny nazywa niepewnością systematyczną. Jednak link do „niepewności systematycznej” prowadzi i tak do hasła „błąd systematyczny„, która już napisana jest zgodnie z podejściem jakiego mnie nauczono na studiach fizyki i jakie przedstawiam w tym wpisie.
[4] Reich ES (2011). Speedy neutrinos challenge physicists. Nature, 477 (7366) PMID: 21956307
[5] Dokładniej dla każdego obserwatora w układzie inercyjnym czyli nie podlegającemu przyśpieszeniu, w tym także działaniu grawitacji. Takich obserwatorów Einstein „załatwił” 11 lat później ogłaszając Ogólną Teorie Względności ale w tym wpisie nie będziemy o tym mówić.
[6] The OPERA Collaboraton: T. Adam, N. Agafonova, A. Aleksandrov, O. Altinok, P. Alvarez Sanchez, S. Aoki, A. Ariga, T. Ariga, D. Autiero, A. Badertscher, A. Ben Dhahbi, A. Bertolin, C. Bozza, T. Brugiére, F. Brunet, G. Brunetti, S. Buontempo, F. Cavanna, A. Cazes, L. Chaussard, M. Chernyavskiy, V. Chiarella, A. Chukanov, G. Colosimo, M. Crespi, N. D’Ambrosios, Y. Déclais, P. del Amo Sanchez, G. De Lellis, M. De Serio, F. Di Capua, F. Cavanna, A. Di Crescenzo, D. Di Ferdinando, N. Di Marco, S. Dmitrievsky, M. Dracos, D. Duchesneau, S. Dusini, J. Ebert, I. Eftimiopolous, O. Egorov, A. Ereditato, L. S. Esposito, J. Favier, T. Ferber, R. A. Fini, T. Fukuda, A. Garfagnini, G. Giacomelli, C. Girerd, M. Giorgini, M. Giovannozzi, J. Goldberga, C. Göllnitz, L. Goncharova, Y. Gornushkin, G. Grella, F. Griantia, E. Gschewentner, C. Guerin, A. M. Guler, C. Gustavino, K. Hamada, T. Hara, M. Hierholzer, A. Hollnagel, M. Ieva, H. Ishida, K. Ishiguro, K. Jakovcic, C. Jollet, M. Jones, F. Juget, M. Kamiscioglu, J. Kawada, S. H. Kim, M. Kimura, N. Kitagawa, B. Klicek, J. Knuesel, K. Kodama, M. Komatsu, U. Kose, I. Kreslo, C. Lazzaro, J. Lenkeit, A. Ljubicic, A. Longhin, A. Malgin, G. Mandrioli, J. Marteau, T. Matsuo, N. Mauri, A. Mazzoni, E. Medinaceli, F. Meisel, A. Meregaglia, P. Migliozzi, S. Mikado, D. Missiaen, K. Morishima, U. Moser, M. T. Muciaccia, N. Naganawa, T. Naka, M. Nakamura, T. Nakano, Y. Nakatsuka, D. Naumov, V. Nikitina, S. Ogawa, N. Okateva, A. Olchevsky, O. Palamara, A. Paoloni, B. D. Park, I. G. Park, A. Pastore, L. Patrizii, E. Pennacchio, H. Pessard, C. Pistillo, N. Polukhina, M. Pozzato, K. Pretzl, F. Pupilli, R. Rescigno, T. Roganova, H. Rokujo, G. Rosa, I. Rostovtseva, A. Rubbia, A. Russo, O. Sato, Y. Sato, A. Schembri, J. Schuler, L. Scotto Lavina, J. Serrano, A. Sheshukov, H. Shibuya, G. Shoziyoev, S. Simone, M. Sioli, C. Sirignano, G. Sirri, J. S. Song, M. Spinetti, N. Starkov, M. Stellacci, M. Stipcevic, T. Strauss, P. Strolin, S. Takahashi, M. Tenti, F. Terranova, I. Tezuka, V. Tioukov, P. Tolun, T. Tran, S. Tufanli, P. Vilain, M. Vladimirov, L. Votano, J. -L. Vuilleumier, G. Wilquet, B. Wonsak, J. Wurtz, C. S. Yoon, J. Yoshida, Y. Zaitsev, S. Zemskova, & A. Zghiche (2011). Measurement of the neutrino velocity with the OPERA detector in the CNGS beam unpublished arXiv: 1109.4897v1
[7] Jeśli kogoś to interesuje to musiałby on mieć prędkość równą pierwiastkowi z trzech podzielonemu przez dwa i pomnożonemu przez prędkość światła – czyli około 260,000 km/s.
[8] Ronald A. J. van Elburg (2011). Time-of-flight between a Source and a Detector observed from a Satellite unpublished arXiv: 1110.2685v3


Dodam jeszcze, że Nature podaje tę samą wiadomość z podobnym do mojego komentarzem:
http://www.nature.com/news/neutrino-experiment-replicates-faster-than-light-finding-1.9393
„OPERA expects the new result to rule out uncertainties due to duration of the proton pulses. But concerns about the experiment’s use of the Global Positioning System (GPS) to synchronize clocks at each end of the neutrino beam are unlikely to be as easily allayed.
GPS, which was used in both the original and latest experiments, is previously untried in the field of high-energy and particle physics. Hagner adds that she would like to see the time measurement checked using another part of the OPERA detector.”
Natomiast livescience.com dodaje ciekawy cytat:
http://www.livescience.com/17102-neutrinos-faster-light.html
„„One of the eventual systematic errors is now out of the way, but the search is not over. There are more checks of systematics currently under discussion, one of them could be a synchronization of the time reference at CERN and Gran Sasso independently from the GPS, using possibly a fiber,” said Jacques Martino, director of the National Institute of Nuclear and Particle Physics of French CNRS.”
Czyli wcale nie są tak pewni synchronizacji przy pomocy GPS jak twierdzą sami chociażby wyżej w tym samym artykule. Co ciekawe myślą o synchronizacji przy pomocy światłowodu. Gdyby dali na końcu lustro to teoretycznie mieliby idealną synchronizację: Zegar B ma czas taki jak zegar A jeśli w momencie odebrania przez B sygnału od A, zegar B pokazuje czas późniejszy od A w momencie jego wysłania o połowę czasu jaki światło podróżuje tam i z powrotem. Tak się w końcu synchronizuje zegary komputerów w Internecie (tylko zamiast fotonów wysyła się pakiety danych).
Czemu synchronizacja w Internecie nie jest idealna? Bo istnieją opóźnienia na routerach i to zazwyczaj niejednakowe w obie strony. I niestety w praktyce podobny problem może dotknąć i synchronizację światłowodową. Mianowicie sygnał przy takiej odległości (1500 km tam i z powrotem) w światłowodzie musi być wzmacniany ze względu na niezerowy współczynnik osłabiania światła w szkle. A jakiekolwiek wzmacniacze na drodze fotonów oznaczają opóźnienia. I trzeba te opóźnienia znać. Czyli znowu zaczynają się schody…
Może mogliby się synchronizować laserowo z odbłyśnika na Księżycu? Co prawda Księżyc też jest ruchomy, ale rusza się wolniej, więc efekt relatywistyczny będzie mniejszy. Poza tym chyba można by eksperyment tak zrobić, żeby w ogóle go wyeliminować.
Niezły pomysł. Szczególnie, że można to robić w obie strony (strzelać z Szwajcarii i Włoch i mierzyć czasy powrotu sygnału w obu tych miejscach).
Prędkość Księżyca nie dość, że jest stanowczo niższa ale jeszcze nie ma żadnego znaczenia, bo przecież nie bierzemy czasu z zegara księżycowego. W tym wypadku są tylko dwa zegary, oba na Ziemi, i trywialnie prosty problem geometryczny. Po prostu opóźnienie sygnału (zmierzona różnica czasu zegarów) wynika z dodania do siebie dwóch odcinków: Szwajcaria – Księżyc i Księżyc – Włochy, a oba są mierzalnie bezpośrednio jako czas opóźnień odbitego sygnału podzielony na dwa i przemnożony przez prędkość światła (korekta dla atmosfery jest też łatwa do policzenia). I tę właśnie różnicę można dla pewności sprawdzić w obie strony.
Tylko jak im ten pomysł przekazać?
Też mi się wydawało na pierwszy rzut oka, że prędkość Księżyca nie ma znaczenia, ale nie byłem pewien – ostatni raz z relatywistyką w tej wersji miałem do czynienia jako student pierwszego roku – potem nigdy studentów tego nie uczyłem więc nie miałem okazji potrenować.
Myślałem jeszcze o tym, czy nie udałoby się w ogóle wyeliminować konieczności rozwiązywania problemu geometrycznego.
Jeżeli strzelamy w dwie strony po tej samej drodze, tylko w przeciwną stronę, to jeżeli sygnał przyjdzie w tym samym czasie, to znaczy, że wysłaliśmy go w tym samym czasie. Możemy w związku z tym z obu stron zrobić synchronizację w taki sposób.
Amelia umawia się z Paolo, że chcą zsynchronizować zegarki.
W tym celu o swojej godzinie 0 oboje strzelają laserami w Księżyc.
W momencie odbioru sygnału od partnera strzelają jeszcze raz.
Załóżmy, że Amelia ma zegar, który spieszy się w stosunku do zegara Paolo o 0.1s, a sygnał na Księżyc i z powrotem leci 2s (będzie trochę więcej, ale dla uproszczenia).
Wtedy sekwencja w układzie Paolo będzie taka
Amelia
-0.1 S 2.0R, 2.0S 3.9R
Paolo
0.0 S 1.9R 1.9S 4.0R.
Czyli Amelia wie, że sygnał od Paolo przyleciał po 2.1s a jej własny wrócił po 4s.
Czyli wie, że czas lotu sygnału to 2s, w związku z tym zegarek Paolo, jest ustawiony o 0.1s później.
Oczywiście można to dopracować, tak by ująć opóźnienia w aparaturze itd.
Problem techniczny jest taki – zdaje się, że sygnały z odbłyśnika są bardzo słabe.
A co do przekazania pomysłu – piszemy razem artykuł do arxiva?
.
Mam wrażenie, że mamy co najmniej dwóch wspólnych znajomych, i że pracujemy 100 m od siebie w linii prostej, więc uzgodnienie szczegółów nie będzie trudne
P.S. Poza tym zdaje się, że ci jestem winny piwo, więc będzie okazja.
Dokładniej o ile pamietam (a można sprawdzić na blogu doskonale szarego, to ja ci jestem winien dwa piwa a ty mnie jedno, ale to wszystko jedno).
„A co do przekazania pomysłu – piszemy razem artykuł do arxiva?”
Jasne, że można by napisać jeśli uważasz, że sam ten pomysł wystarczy na artykuł. Ale to i tak Twój pomysł, nie mój. Mogę ci najwyżej zrobić wstępna recenzję przed wysłaniem.
„Mam wrażenie, że mamy co najmniej dwóch wspólnych znajomych, i że pracujemy 100 m od siebie w linii prostej, więc uzgodnienie szczegółów nie będzie trudne”
Znajomych mamy pewnie nawet więcej niż dwóch, ale chyba ciągle mylisz się co do mojego miejsca pracy
Artykuł jak artykuł. Jednostronicowa notka, która może zwrócić uwagę ludziom na taki pomysł. Oczywiście, to jest bardzo proste, wręcz elementarne. Więc pytanie – czemu oni na to od razu sami nie wpadli?
Jeśli chodzi o miejsce twojej pracy to oczywiście nic nie wiem, tylko przypuszczam.
.
Przypuszczam, że wiem kim jest whiteskies i jeśli się nie mylę, to miałem przyjemność go poznać a i on pewnie kojarzy mnie jakoś.
A skoro wymieniasz z nim komentarze świadczące, o tym że znacie się doskonale, to przypuszczam, że pracujesz razem z nim w jednej instytucji.
Oczywiście mogę się mylić w obu wypadkach
„Oczywiście mogę się mylić w obu wypadkach
.”
Mylisz się w co najmniej jednym
Wspominałem wcześniej artykuł Cohena i Glashowa, którzy pokazali, że neutrina nadświetlne traciłyby energie przez emisje par elektron – antyelektron (analogicznie do promieniowania Czerenkowa).
Otóż naukowcy z tego samego Gran Sasso ale z innego projektu ICARUS sprawdzili widmo energetyczne tej samej wiązki neutrin z CERN-u i nie stwierdzili tego efektu. Opublikowali zatem artykuł twierdzący, że neutrina lecące miedzy Genew i Gran Sasso nie mogą być nadświetlne.
Pisze o tym TVN24 (ale strasznie mętnie)
http://www.tvn24.pl/-1,1725237,0,1,eksperyment-icarus-neutrina-nie-sa-szybsze-od-swiatla,wiadomosc.html
Już wolę The Register
http://www.theregister.co.uk/2011/11/21/neutrinos_not_so_fast/
Przynajmniej maja poczucie humoru. A ich uwaga na końcu, że nie ma lepszego spektaklu niz peer review robiona publicznie jest bezcenna.
Ale dla hardcorowców liczy się tylko oryginalny artykuł:
http://arxiv.org/abs/1110.3763v2
Zauważ, że skoro już raz łamiemy relatywistykę, to nie możemy braku efektów przez nią przewidzianych używać do podważenia obserwacji.
Może nowa fizyka (w którą osobiście nie wierzę ani trochę) jest taka, że neutrina są szybsze od światła ORAZ nie dają promieniowania Czerenkowa.
Z drugiej strony, póki co nasz obraz świata jest niby bardzo spójny. Poza jednym maleńkim szczegółem – żeby się nam rachunki zgadzały musimy przyjąć, że nasz świat to jest raptem 5% tego co istnieje. A o naturze pozostałych 95% nie wiemy NIC.
Więc gdzieś za rogiem siedzi zupełnie nam nieznana rzeczywistość. Jak u Platona w jaskini.
Chwila, chwila. Abstrahując od tego, że krytykujesz nie byle kogo a noblistę Glashowa, jego wynik jest zupełnie niezależny od prawdziwości teorii względności bo pochodzi z kwantowej teorii pola. A kwanty jak wiadomo jak na razie nie są teorią relatywistyczną [1].
Nawet gdyby względność musiałaby być poprawiona to i tak kwantowa teoria pola jest chyba najlepiej sprawdzoną doświadczalnie teorią w ogóle. Nie chce mi się szukać w sieci cytatu ale według podręcznika Kaku „Quantum field theory” chodzi o dokładność rzędu 10-8. A to o trzy rzędy wielkości lepiej niż rzekoma nadwyżka prędkości światła w tym eksperymencie.
[1] Tu się trochę zagalopowałem bo kwantowa teoria pola jest zgodna przynajmniej ze szczególną teorią względności. Jednak nikt jak na razie nie podważa przekształcenia Lorentza, a argument o niezwykłej zgodności kwantowej teorii pola z doświadczeniem jest dodatkowym argumentem za tym, że to przekształcenie musi być prawdziwe również z bardzo dużą dokładnością.
P.S. Skoro mylę się co najmniej raz to pewnie za daleko nam na piwo. Ale i tak artykuł można napisać. A pomysł powstał iteracyjnie.
Ponieważ na froncie neutrinowym niewiele się dzieje dam linki do jeszcze paru artykułów, które próbują wytłumaczyć ten wynik (ale nie za pomocą błędu pomiarowego).
(a) neutrina lecą na skróty przez dodatkowe wymiary, co przy okazji dałoby pierwszy dowód doświadczalny potwierdzający jakikolwiek aspekt teorii strun:
http://arxiv.org/abs/1109.6354 oraz http://arxiv.org/abs/1109.6282
(b) neutrina latają przez kulę ziemska szybciej niż przez próżnię, co tłumaczyłoby przy okazji dlaczego te z supernowej z 1987 roku były wolniejsze od światła:
http://arxiv.org/abs/1109.6641
(c) światło jest spowolnione przez ciemną materię a neutrina nie, a zatem neutrina latają bliżej „prawdziwej” prędkości światła (tej oznaczanej przez c w teorii względności):
http://arxiv.org/abs/1109.6520
(d) prędkość neutrin zależy od ich energii i/albo kierunku poruszania się w nowy i dotychczas nieznany sposób, co znów ma tłumaczyć dlaczego neutrina z supernowej zachowywały się „przyzwoicie”:
http://arxiv.org/abs/1109.6296
Jeśli któryś z autorów powyższych artykułów ma rację, to pewnie odbierze Nagrodę Nobla razem z dwoma szefami projektu OPERA (nagradzają w jednym roku maksimum trzy osoby). Jednak nie stawiałbym na to nawet 20 złotych. Ale jeśli już, to najciekawsza [1] jest propozycja (c), mówiąca ni mniej ni więcej, tylko że światło nie porusza się bynajmniej z prędkością, którą nazywamy prędkością światła
[1] Najciekawsza ale prawie na pewno nieprawdziwa, właśnie ze względu na neutrina z supernowej 1987a roku, które jakoś nie chciały być aż tak szybkie jak „prawdziwa” prędkość światła miałaby im pozwolić. Autor w/w artykułu próbuje tę zabójczą dla jego hipotezy trudność obejść wyrażając nadzieję, że z jakiegoś powodu neutrina w supernowej 1987a zostały wyemitowane… trzy lata po fotonach.
Dzisiejszy (a dokładniej wg. daty jutrzejszy) Science ma artykuł na temat możliwych przyczyn tego wyniku.
http://www.sciencemag.org/content/334/6060/1200.summary
Artykuł jest typu dziennikarskiego ale cytuje wielu fizyków. Ogólny ton jest taki, że prawie na pewno jest w tym pomiarze jakiś gruby błąd. A poważnie można go będzie traktować jedynie jeśli inne laboratorium uzyska analogiczny wynik. W to jednak rozmówcy dziennikarza wątpią.
Wymieniają wiele możliwych przyczyn, w tym oczywiście GPS. Rozmówcy autora sądzą jednak, że jest to pewnie jakiś głupi błąd „ludzki”. Ktoś na przykład zapisał opóźnienie w jakimś kablu czy urządzeniu elektronicznym błędnie jako 28 ns zamiast 82 ns. A takich opóźnień, które trzeba wziąć pod uwagę jest mnóstwo i pewne nie sposób znaleźć błędu „bez patrzenia członkom zespołu OPERA przez ramię”.
Ciekawy jest też ich ostateczny wniosek z powyższego. Zapewne nigdy nie dowiemy się co OPERA zmierzyła źle. Po prostu ich wyniku nikomu nie uda się powtórzyć ale błędu w pomiarze nie uda się znaleźć. Historia fizyki zna wiele takich niepowtarzalnych ale nigdy nie wyjaśnionych wyników.
W Twoim tekście piszesz:
„…Teraz wiemy, że muszą one (neutrina) posiadać niewielką masę i w związku z tym podobnie jak inne cząstki podróżować muszą z prędkościami podświetlnymi.”
Moje pytanie: – a skąd to wiemy(!) o tych neutrinach?
Pozdrawiam Tadeusz Tumalski
Wiemy że neutrina maja masę bo potrafią zmieniać swój rodzaj (neutrina są trzech rodzajów: elektronowe, mionowe i tauowe). Są to tak zwane oscylacje neutrin przewidziane przez teorię kwantów. Jednak gdyby miały masę spoczynkową równą zeru to czas by musiałyby się poruszać z prędkością światła jak fotony i czas by dla nich nie płynął. A w takim przypadku z oscylacji nici.
Popularnie o neutrinach, między innymi o tym odkryciu można poczytać tu:
http://hitoshi.berkeley.edu/neutrino/PhysicsWorld.pdf
Inna dobra strona o masie neutrin:
http://physics.princeton.edu/borexino/nu-mass.html
Zacytuję jeszcze ładny kawałek z pierwszego z powyżej zlinkowanych tekstów:
„I was at the conference in Takayama, near Kamioka, in 1998 when the SuperKamiokande collaboration announced the first evidence for neutrino mass. It was a moving moment. Uncharacteristically for a physics conference, people gave the speaker a standing ovation. I stood up too. Having survived every experimental challenge since the late 1970s, the Standard Model had finally fallen. The results showed that at the very least the theory is incomplete.„
Ładnie to ująłeś „z oscylacji nici…”.
Trochę utyka tylko Twoja argumentacja, że dowodem na masę neutrin jest to, że ktoś twierdzi, że ma dowód.
„Argumentacja neutrinowa” jest dokładnie odwrotna:
masę neutrin wprowadzono dlatego, że liczbowy bilans trzech rodzajów próbuje się wytłumaczyć oscylacjami.
Albo mówiąc inaczej bilans neutrin koryguje się tak samo jak plan pięcioletni na końcu roku, w grudniu.
Masę neutrin wprowadzono więc tylko dlatego, że oscylacje bezmasowych neutrin nie byłyby możliwe.
Prof. Til Kirsten z MPI Heidelberg pisze w opracowaniu do projektu GALEX:
„…Ze względu na na ekstremalną (dużą) zależność od temperatury strumienia neutrin 8B wystarczyłoby zmniejszyć centralną temperaturę Słońca z 15,6 do 14,7 Miliona stopni, żeby trzykrotnie zredukować strumień neutrin 8B…”
Jak myślisz, na ile godne zaufania są dzisiejsze wyobrażenia o wnętrzu Słońca?
Jako przyczynek do przemyśleń zerknij do Wielkich Pytań (BQ), które kiedyś stały na stronie NASA,
http://independent.academia.edu/TadeuszTumalski/Teaching/30833/The_Big_Questions
Teraz te BQ zostały rozmyte do szukania czarnego kota w ciemnym pokoju.
Pozdrawiam
Tadeusz
Oscylacje neutrin zostały bezpośrednio zaobserwowane w eksperymentach na Ziemi. Wytłumaczenie niedoboru neutrin słonecznych to był jedynie dodatkowy „bonus”. Bo oczywiście masz rację, że niepewności do do fizyki reakcji jądrowych w Słońcu wydawały się w swoim czasie łatwiejszym wyjaśnieniem tego niedoboru.
Chyba nie czytałeś stron, które zlinkowałem. Bo gdybyś przeczytał wiedziałbyś, że niedoboru neutrin słonecznych już nie ma. Od czasu gdy eksperyment SNO zaczął mierzyć wszystkie trzy typy neutrin ich ilość przychodząca ze Słońca zgadza się z teorią. To link do strony projektu BOREXINO, który już podawałem:
http://physics.princeton.edu/borexino/nu-mass.html
A to ich artykuł naukowy z 2007 roku:
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0370269307011732 i preprint (dostępny dla wszystkich):
http://arxiv.org/abs/0708.2251
A powyższy wynik w połączeniu ze zmierzoną ilością neutrin elektronowych tych produkowanych w Słońcu) jest silnym dowodem na istnienie oscylacji czyli masy neutrin.
Jednak ostatecznym dowodem jest zaobserwowanie oscylacji bezpośrednio eksperymentach na Ziemi (wiemy co produkujemy, a dostajemy inne neutrina). A ponieważ zrobiono to w roku 2010 właśnie w projekcie OPERA to polecam ich Press Release:
http://press.web.cern.ch/press/PressReleases/Releases2010/PR08.10E.html
Mam pytanie a mianowicie jak sie liczy ile kg wygenerowalismy CO2 w kg lub tonach.
Do wyliczenia naszej „produkcji” CO2 należy policzyć ile wszystkie kraje łącznie spaliły ropy, węgla i gazu, ile wyprodukowały cementu (też źródło CO2). A używa się tu danych zarówno o wydobyciu jak i o handlu tymi substancjami. A ze zdjęć satelitarnych można ocenić ile lasów wycięto (to też wchodzi do kategorii „źródła” – to taka konwencja ale powszechnie przyjęta).
I to robiono. Najbardziej znany artykuł w tej kwestii to Andres i inni 1999 (w Tellus B) z danymi do roku 1950 oraz najnowszy jego „sequel” czyli Andres i inni 2011 (dane od 1950). Ale są oczywiście i inne szacunki.
Niepewność tych ocen szacuje się na 20% dla danych sprzed 1950 roku i 6% po nim.
Dodam jeszcze ze wszystkie informacje dotyczące emisji, produkcji, pochłaniania e.t.c są dostępne o jedno klikniecie myszki w otwartej bazie danych Carbon Dioxide Information Analysis Center (CDIAC) której siedziba jest w słynne laboratorium Oak Ridge National Laboratory:
http://cdiac.ornl.gov/
Tam tez różne podsumowania, analizy i coroczne bilanse.