Czy globalne ocieplenie skończyło się w 1998 roku?

ResearchBlogging.orgDenialiści klimatyczni od dawna tak twierdzą. Co ciekawsze, to samo mówił mi niedawno nawet jeden z polskich klimatologów. A w ostatnich dniach ukazały się dwa artykuły tłumaczące zmniejszenie trendu globalnego ocieplenia po 1998 roku. Tylko czy jest się z czego tłumaczyć?

Przedstawiam poniżej wykres temperatury globalnej w okresie satelitarnym (czyli od 1978 r.). Z kliku dostępnych serii globalnych średnich dla poszczególnych miesięcy wybrałem brytyjską HadCRUT3 (dane dostepne z tej strony), która jest bardziej konserwatywna niż amerykańska GISS, nie interpolując temperatur w obszarach, gdzie nie ma danych, przez co nie obejmuje na przykład większości bardzo szybko ocieplającej się Arktyki. Przez to nie narażam się na oskarżenie o alarmizm. Z drugiej strony nie używam serii UAH, ulubionej przez denialistów. Nawet nie dlatego, żeby pokazywała coś innego niż HadCRUT3, ale dlatego, że jej autor, Roy Spencer (link do jego blogu jest po prawej stronie), zmienia nieustannie wartości całej serii, nie bardzo tłumacząc dlaczego (przez co dane ściągnięte od niego dziś za miesiąc mogą być niezgodne nawet z jego stroną). Okres satelitarny wybrałem, bo wcześniej nie było dobrych danych dla większości oceanów (taki wybór zapewnia bardziej jednolitą serię danych niż rozpoczęcie np. od 1950 roku).

Na wykresie własnej produkcji przedstawiłem anomalię temperatury globalnej (względem okresu bazowego 1961-1990) z danych HadCRUT3 oraz jej trend (czarna przerywana linia). Na wykresie wyróżniono okres 1998-2008 oraz trend dla niego (czerwona przerywana linia). Dekada 1998-2007 r., albo bardziej prawidłowy [1] okres 11-letni 1998-2008 (wyróżniony na rysunku pionowymi szarymi liniami), zdaje się dowodzić jednoznacznie, że od roku 1998 nijakiego globalnego ocieplenia nie uświadczysz (dlatego takie właśnie okresy uwielbiają denialiści). Zamiast wzrostu temperatury o (średnio) 0.15 K na dekadę mamy po 1998 roku nawet niewielki spadek. Czy jednak sprawa jest zamknięta?

Nie jest i to z kilku powodów. Po pierwsze serie czasowe takie jak przedstawiona powyżej HadCRUT3 czy UAH, nie interpolujące wyników w rejonach bez pomiarów, nie pokrywają całej kuli ziemskiej, a akurat wśród tych 20%, których nie pokrywają są najszybciej ogrzewające się obszary arktyczne. Jeśli użyć serii GISS sytuacja nie będzie wyglądała tak optymistycznie (zakładam, że zgadzamy się, że globalne ocieplenie jest problemem), ale należy pamiętać, że wartości interpolowane to wartości mniej pewne niż mierzone. Poza tym wybór okresu tak jak powyżej pomija rekordowo ciepły rok 2010 [2] (denialiści pomijają go z lubością).

Przede wszystkim jednak wybór jest “tendencyjny” z prostego powodu: zaczyna się od lokalnego maksimum i kończy się na lokalnym minimum. Politycy uwielbiają ten trik w przypadku dowodzenia skuteczności (lub nie) rządu danego kraju w rozwijaniu gospodarki. Rozpoczęcie wykresu od dna najnowszej recesji zawsze daje wrażenie dynamicznego wzrostu, a rozpoczęcie od szczytu przed tą recesja wręcz odwrotnie. Na wykresie powyżej, jeśli obciąć okres “czerwony” z każdej strony o rok, pozbywając się lokalnego maksimum i minimum (czyli rozpoczynając od roku 1999 i kończąc w 2007), otrzyma efekcie średni wzrost (trend) nawet szybszy niż w całym okresie satelitarnym (+0.157 w porównaniu z +0.152 K/dekadę) podczas gdy zaznaczony na czerwono trend dla lat 1998-2008 to -0.015 K/dekadę. Czyli znowu z igły widły? Był zresztą o tym nie tak dawno artykuł Easterling i Wehner 2009 [3] pokazujący na danych historycznych i wynikach modelowania, że naturalna zmienność (głównie cykl El Niño – La Niña, ale nie tylko) musi powodować występowanie okresów rzędu dekady o trendzie odwrotnym niż wynikający ze zmiany wymuszeń radiacyjnych, nawet przy ich tak szybkim wzroście jak w ostatnich dekadach. Poprzednio takimi były okresy 1977-1985 i 1981-1989 (patrz rysunek poniżej).

Wykres z pracy Easterling i Wehner 2009, pokazujący dwa okresy z ujemnym trendem zmian temperatury globalnej po 1975 roku.

Czy zatem dowodzi to czegoś poza tym, że okresy około 10-letnie są za krótkie aby wyznaczać długotrwałe trendy? Otóż nie są jeśli rozumie się procesy i wymuszenia jakie wpływają na globalna temperaturę (wspomniany na początku polski klimatolog był niestety dawniejszego typu “geograficzno-statystycznego”, który nie zaprząta sobie głowy procesami fizycznymi). Jeśli zauważyć, że prawie wszystkie lokalne maksima to okresy El Niño (okresy ocieplenia wschodniego tropikalnego Pacyfiku), a zimne La Niña (faza przeciwna tego samego cyklu o nieregularnej długości, zwanego też ENSO, jednak zwykle mieszczącej się w przedziale 2-7 lat) to sprawa stanie się mniej tajemnicza. Na przykład rok 1998  to najsilniejsze El Niño w okresie satelitarnym, a 2010 to inne mniejsze (oba te lata były rekordowo ciepłe), natomiast lata 1999, 2008 i 2010 to zimne lata La Niñi (zwyczajem amerykańskim numeruję te zjawiska rokiem, w których pierwszych miesiącach mają swoje maksimum i w którym się kończą; bo wykrywalne są już parę miesięcy wcześniej). Temperatury tropikalnego Pacyfiku wpływają, jak się wydaje, na ilość niskich chmur w całych tropikach (patrz np. Clement et al. 2009 czy Dessler 2010, oba w Science co może tłumaczyć częściowo odpowiada na pytania Trnenbetha, o których pisałem poprzednio), co powoduje, że ENSO jest największym źródłem różnic międzyrocznych temperatur na naszej planecie.  Dlatego zaczynanie i kończenie okresów trendów na tych zjawiskach generalnie nie jest najlepszym pomysłem, ale jak tego uniknąć gdy w ostatnich kilku latach zawsze albo El Niño albo La Niña?

W sumie do niedawna uważałem, że “anomalia” trendu ostatniej dekady to wyłącznie efekt ENSO i ewentualnie słońca. Obecność silnego El Niño w 1998 roku oraz słabszego w 2010 i w dodatku otoczonego dwoma dość silnymi (zimnymi) La Niñiami w oczywisty sposób musi powodować, że trendy między tymi datami powinny być znacznie niższe niż trend długoterminowy, a nawet ujemne. Nie widziałem zatem nawet potrzeby szukania innych przyczyn. Ot, poczekamy jeszcze trochę i trend dodatni, wynikający z rosnącego wymuszenia radiacyjnego gazów cieplarnianych będzie musiał wrócić.

I tak może być. Z tym, że (jak zwykle) sytuacja jest tym bardziej skomplikowana im bardziej jej się przyglądamy. Ukazały się ostatnio dwa niezależne artykuły tłumaczące przynajmniej część tego zmniejszenia trendu zmianami koncentracji aerozolu (za resztę przypominam odpowiada zmienność naturalna związana z cyklem ENSO). Nie jest to może takie dziwne biorąc pod uwagę, że aerozol (i chmury) to ciągle jedne z najsłabszych punktów naszej wiedzy o działaniu maszyny klimatycznej na naszej planecie.

Pierwszy z tych artykułów, Kaufmann i inni 2011 [4] (w “ulubionym” przeze mnie PNAS) zwraca uwagę na znane fakty takie jak słabsza niż zwykle aktywność Słońca w ostatnim 11-letnim cyklu oraz opisaną powyżej zmienność związaną z cyklem ENSO, co tłumaczy większą część spadku wartości trendu zmian temperatury po 1998 roku. Tu nie ma niespodzianki. Nowością jest jednak czynnik antropogeniczny, którego nie brano dotychczas pod uwagę: wzmożone spalanie węgla w Chinach. Konsumpcja węgla w Chinach podwoiła się w ciągu 4 lat (2003-2007), a poprzednie podwojenie wymagało 22 lat (1980-2002). Uważny czytelnik zakrzyknie tu “Zaraz, zaraz, przecież spalanie węgla to emisja dwutlenku węgla, najważniejszego antropogenicznego gazu cieplarnianego!”. Czyli powinno to raczej ogrzewać niż oziębiać planetę. I słusznie. Z tym, że na długą metę. Dwutlenek węgla pozostanie w systemie atmosfera-ocean przez tysiące lat grzejąc nas przez ten czas. Jednak jego emisja związana jest z produkcją dymu, czyli bardziej fachowo – aerozolu. A że Chińczycy są opóźnieniu w zakładaniu filtrów na kominy, produkują oni aerozol zawierający dużo siarki. Taki aerozol ma działanie ochładzające planetę (odbijając światło słoneczne z powrotem w kosmos), co wiadomo co najmniej od lat 1970-ch. Aerozol utrzymuje się w atmosferze krótko, zasadniczo do najbliższego deszczu (no chyba, że zostanie wyemitowany aż do stratosfery jak to umieją najsilniejsze wulkany i bomby atomowe – wtedy drobne cząstki mogą unosić się tam nawet parę lat, ale tej sztuki kominy elektrowni nie potrafią). Jednak w tym czasie jego efekt chłodzący może być nawet większy niż tej części dwutlenku węgla, jaka jest z nim wspólnie emitowana [5].

Rysunek z pracy Kaufmann i inni 2011 przedstawiający wymuszenia radiacyjne (lewa skala) i ich skutek w postaci zmian temperatury (prawa skala). Dokładniejszy opis w tekście poniżej.

Na rysunku powyżej zaznaczono wymuszenia radiacyjne (lewa oś) i spowodowane nimi zmiany temperatury [6] (prawa oś) dla poszczególnych wymuszeń i ich sum. Przypomnę, że wymuszenie w sensie używanym przez IPCC to różnica w stosunku do okresu przedprzemysłowego. Fioletowa linia to właśnie wymuszenie aerozolu “siarkowego” (ujemna wartość oznacza efekt chłodzący). Zwraca uwagę zwiększenie tego (ujemnego) wymuszenia w drugiej części okresu 1998-2008 (tego samego, o którym pisałem powyżej), zaznaczonego po prawej stronie wykresu przez błękitne tło. Błękitna linia to suma wymuszeń antropogenicznych (czyli gazów cieplarnianych i aerozolu), a prosta, kropkowana błękitna to jej liniowe przybliżenie, pomarańczowa linia to wymuszenie słoneczne, a zielona to wymuszenie ENSO (ponieważ szczegóły działania tego wymuszenia są słabo znane zastosowano po prostu indeks SOI podzielony przez 10, co wydaje się “graficznie” wyborem dość nieszczęśliwym, bo dodatni SOI oznacza wpływ oziębiający i na odwrót). W końcu czerwona linia to suma wszystkich wymuszeń, a czarna to obserwowane zmiany temperatury.

Widać, że zmiany ENSO dominują – proszę wyobrazić sobie zieloną linię ze zmienionym znakiem (odbitą poziomo w lustrze) i porównać ją z czarną kreską temperatury. W drugiej części okresu “błękitnego”, czyli od roku 2002, efekt zmian ENSO (zielony wykres z “odwróconym” znakiem), słońca (pomarańczowy) i aerozolów siarkowych (fioletowy) jest co do znaku jednakowy: wszystkie ciągną w dół. Autorzy oceniają ten ostatni jako najmniejszy, ale jest to efekt mierzalny. Zmiana wymuszenia związanego z aerozolem siarkowym po 2002 roku ma wynosić 0.03 W m-2. Tłumaczyłoby to spadek temperatury o około 0.01 K czyli 1/15 spadku trendu w tym okresie (efekt spadku aktywności słońca oceniają na 6 razy większy, resztę spadku przypisując ENSO).

Nawet ciekawszy wydał mi się drugi z omawianych artykułów z ostatnich tygodni, Solomon i inni 2011 [7] z Science. Ciekawszy, bo dotyczy aerozolu stratosferycznego, właśnie tego, który w wyniku braku opadów w górnych warstwach atmosfery jest w stanie unosić się nawet latami. Wiemy to z obserwacji grubości optycznej atmosfery (znowu to pojęcie!) po dużych wybuchach wulkanów, szczególnie po największym odkąd mierzymy tę wielkość, czyli Pinatubo na Filipinach w 1991 roku. Dotychczasowy stan wiedzy wskazywał, że taki wybuch, powodujący wstrzykniecie do stratosfery olbrzymich ilości związków siarki, powodował znaczące globalne oziębienie (w przypadku Pinatubo -0.3 K wkrótce po eksplozji), stopniowo wracające “do normy” w ciągu kilku lat. Uważano jednak, ze mniejsze wulkany nie są w stanie emitować pyłu do stratosfery, są zatem pomijalne w sensie klimatycznym. I tu pierwsza niespodzianka. Solomon i inni pokazują, na podstawie pomiarów lidarowych dokonywanych z satelity (lidar to optyczny odpowiednik radaru używający lasera jako źródła światła), wyraźny wzrost grubości optycznej (przynajmniej regionalny) po czterech “małych” wybuchach wulkanów z lat 2006-2010.

Rozpraszanie na aerozolu stratosferycznym (17-21 km nad powierzchnia ziemi) w funkcji szerokości geograficznej i czasu

Na powyższym wykresie kolory oznaczają intensywność rozpraszania (właściwie tzw. “stosunek rozproszeń” czyli stosunek całkowitego rozpraszania wstecz do rozpraszania na samym powietrzu – czyli “rayleighowskiego” – którego wartość da się wyliczyć teoretycznie). Oś pionowa to szerokość geograficzna (dodatnie wartości to półkula północna), a pozioma to czas. Numerami zaznaczono czas i szerokość geograficzną czterech wybuchów wulkanów. Bez wątpienia wpływają one na wartość “tła” aerozolowego na dużej części planety przez całe miesiące (pięknie na przykład widać jak pył wulkanów 1 i 2 rozchodzi się od równika w obie strony na północ i południe). Czyli większa ilość takich słabych wulkanów w danej dekadzie musi prowadzić do jej ochłodzenia w stosunku do dekad sąsiednich, nawet gdy w żadnej z nich nie ma “dużego” wulkanu.

Jednak czy ilość aerozolu w stratosferze rzeczywiście zmienia się między dekadami? Otóż tak i są na to aż cztery niezależne dowody. Trzy z nich pochodzą z pomiarów górze Mauna Loa na Hawajach na wysokości tak dużej, że w przybliżeniu wszystko co powyżej można uznać za aerozol stratosferyczny (no może nie całkiem, ale wybierano dni o najniższych wartościach grubości optycznej dla zminimalizowania wpływu wyższych warstw troposfery). Te trzy to dwa różne instrumenty mierzące grubość optyczną atmosfery z jasności tarczy słonecznej i naziemny lidar. Czwartą serią pomiarową są globalne wartości stratosferycznej grubości optycznej mierzone “od góry” z lidaru satelitarnego. Poniższy rysunek z artykułu podsumowuje je wszystkie.

Transmisja przez atmosferę (a), grubość optyczna (b) na wulkanie Mauna Loa na Hawajach oraz globalna wartość stratosferycznej grubości optycznej mierzonej satelitarnie (c).

W wartościach najdłuższej z tych serii – pomiarów transmisji poprzez atmosferę – widać dwa najnowsze “wielkie” wybuchy wulkanów, El Chichon (Meksyk) z 1982 i Pinatubo z 1991 roku. Środkowy panel to pomiary grubości optycznej od 1994 roku (trzy przyrządy z Mauna Loa i pomiary satelitarne). Widać wzrost średniej wartości po roku 2000. To samo potwierdzają wyniki globalne (dolny panel). Jest to istotne, bo w modelowaniu klimatycznym stosuje się wartości stratosferycznej grubości optycznej osiągające zero już w kilka lat po wybuchu Pinatubo (linie oznaczone jako GISS i Ammann et al na dolnym panelu). Oznacza to (według autorów artykułu), że od końca lat 1990 nie bierzemy pod uwagę wymuszenia radiacyjnego odpowiadającego oziębieniu o -0.07 K. A to już nie są żarty. To połowa “brakującego” ocieplenia w ostatniej dekadzie. Czyli w sumie aż za dużo, bo jeśli uwzględnić wartości jakie Kaufmann i inni (2011) przypisują zmianom wymuszeń przez aerozol troposferyczny i aktywność słoneczną, to nie zostaje nic dla ENSO. A przecież widzieliśmy, że to najważniejszy czynnik zmian międzyletnich, od wartości którego, w latach rozpoczynających i kończących serie czasową o dekadalnej długości, zależy nawet czy obserwujemy trend ocieplenia czy nie. Częściowo da się to wytłumaczyć tym, że te wymuszenie “tła” aerozolowego, odpowiadające oziębieniu -0.07 K zdaniem autorów narastało od lat 1960-ch, ale w okresie dużych wybuch w wulkanów i kilka lat po nich było przez nie zamaskowane. Czyli nie jestem pewny jak je rozłożyć na te kilka dekad po drodze. Jak to się pisze w artykułach “wymaga to dalszych badań”.

Czyli znowu nie wszystko wiemy? No, właśnie. Nikt nie obiecywał, że nauka o klimacie to obserwacyjnie najłatwiejsza gałąź nauki. A na pewno nie jest to gałąź martwa (czyli taka gdzie już wszystko odkryto). Jednak dla mnie, nawet bardziej prawdopodobne niż błędy pomiarowe jest, że nadal nie uwzględniamy wszystkich czynników naturalnej zmienności. Mówiliśmy tu o międzyletniej zmienności związanej z ENSO, ale istnieje też międzydekadowa zmienność związana ze zmianami głębinowej (dokładniej termohalinowej) cyrkulacji oceanicznej. Zwykle mierzy się ją pośrednio przez temperaturę grzanego przez nią Północnego Atlantyku. A ta w latach 1990-ch była szczególnie wysoka, co musiało wpłynąć na temperaturę globalną z definicji (stanowiąc jej integralną część).

I w tym kontekście wróciłbym do rysunku z początku tego wpisu. Dla mnie najciekawszym naukowo pytaniem nie jest – dlaczego trend temperatury po roku 1998 był tak niski? Jest na to wiele powodów wyliczonych powyżej. Naprawdę ciekawe jest to, dlaczego pierwsza polowa lat 2000-ch była tak ciepła, wyraźnie wykraczając ponad trend wieloletni? Bo była. Jeśli z tych samych danych (HadCRUT3) policzyć różnice średnich wartości globalnych dla całych sąsiednich dekad (zdefiniowanych klasycznie jako kończące się na roku z zerem na ostatniej pozycji) to różnica pomiędzy latami 1980-mi i 1990-mi wynosi +0.144 K (prawie tyle ile wynika z trendu długoterminowego). Ile zatem wynosi różnica między latami 1990-mi a tymi “zimnymi” 2000-mi? Czy będzie to wartość ujemna? Absolutnie nie. Różnica ta to +0.192 K. Tak jest, różnica miedzy latami 1990-mi a 2000-mi była większa niż pomiędzy poprzednimi dwoma dekadami i większa niż trend długoterminowy. Proponuję zastanowić się nad zdaniem “Globalnego ocieplenia nie ma od 1998, ale lata 2000-ne były cieplejsze od poprzedniej dekady i to o większą wartość niż wynika z trendu”. Absurd? Tak, absurd. Czyli mamy odpowiedź na tytułowe pytanie. Nie dość, że globalne ocieplenie nie skończyło się w 1998 roku, ale następna po nim dekada była rekordowo ciepła, tak ciepła że właściwie nie wiemy dlaczego. I chociażby dlatego warto zajmować się klimatologią.

Przypisy:

[1] Wybór okresu 11-letniego dla średnich temperatur pozwala na usuniecie cyklu aktywności słonecznej o takiej w przybliżeniu długości.

[2] Na oko tego nie widać (dane są wartościami miesięcznymi i trzeba je “optycznie” uśrednić do całych lat) ale w żadnej znanej mi serii czasowej, łącznie z przedstawioną powyżej nie ma roku cieplejszego niż 2010. Co ciekawe 2010 wygrał lub zremisował (w granicach błędu pomiarowego) z rokiem 1998 w HadCRUT3 i UAH oraz z rokiem 2005 w GISS. Różnica zdania co do poprzednio najcieplejszego roku wynika właśnie z decyzji co do przestrzennej interpolacji danych.

[3] Easterling, D., & Wehner, M. (2009). Is the climate warming or cooling? Geophysical Research Letters, 36 (8) DOI: 10.1029/2009GL037810

[4] Kaufmann RK, Kauppi H, Mann ML, & Stock JH (2011). Reconciling anthropogenic climate change with observed temperature 1998-2008. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 108 (29), 11790-3 PMID: 21730180

[5] Można by się nawet cieszyć z tej chińskiej “geoinzynierii” chłodzącej naszą planetę gdyby nie tragiczne skutki tego dymu dla życia w Chinach, gdzie gęsto zaludniona wschodnia część kraju pokryta jest brązowym smogiem przez większość roku.

[6] Zwraca uwagę niska czułość klimatu na wymuszenie radiacyjne, 0.3 K W-1 m2, wynikająca z podzielenia przez siebie wartości na obu pionowych osiach, co oznaczać ma zapewne że autorzy mają na myśli zmiany w przeciągu zaledwie kilku lat. Przypominam, że ze względu na olbrzymią pojemność cieplną oceanów ogrzanie naszej planety (i o jedynie w sensie dolnych warstw atmosfery, które jednak mają styczność z oceanem) trwa dość długo, czyli im dłużej poczekamy tym większy efekt temperaturowy będzie miało to samo wymuszenie radiacyjne (o ile działa trwale).

[7] Solomon S, Daniel JS, Neely RR 3rd, Vernier JP, Dutton EG, & Thomason LW (2011). The persistently variable “background” stratospheric aerosol layer and global climate change. Science , 333 (6044), 866-70 PMID: 21778361

Hits: 276

Subscribe
Notify of
guest

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

507 Comments
Inline Feedbacks
View all comments
pohjois
pohjois
4 years ago

Korekta obywatelska
Oto listopad tego roku w tej serii na tle poprzedników:

powinno być październik ;-).

A poza tym – ciekawe, że C&W i HadCRUT4 maję bardzo zbliżone wartości w tym roku (dla 10 miesięcy) a w 2014 i 2010 C&W są sporo wyżej. A z kolei jak zauważyłeś w samym październiku C&W jest sporo wyżej niż HC4.

kslawin
kslawin
4 years ago

Od wczoraj, hitem wśród polskich denialistów jest artykuł na tej stronie:
http://www.eike-klima-energie.eu/news-cache/manipulierte-temperatur-daten-erderwaermung-was-wurde-gemessen-und-wie-wurde-ausgewertet/

Aż zacytuję jeden z wpisów:
“Niemiecki naukowiec niezbicie dowiódł, że dane temperatury są manipulowane przez NASA. Poniżej źródła z danymi, które jednoznacznie wskazują na manipulacje danymi, które miały pokazać szybszy wzrost temperatury niż było to w rzeczywistości.
(…)
Ktoś wreszcie porównał dane, które są nam wmawiane, z rzeczywistymi.
Teraz widać, że to co pisałem wcześniej o oszustwach w danych jest prawdą.
Było 120 stacji w 2010-2012 w zarchiwizowanych danych temperatury NASA GISS
w porównanych z danymi przekazywanym przez NASA GISS . We wszystkich przypadkach były one zmieniane wstecznie. Dane zmienia się 10 różnymi metodami. Dwie z tych metod są ilustrowane przykładami Darwin i Palma de Mallorca:
Darwin, przez te wsteczne zmiany zostały wprowadzone z chłodzeniem w 2010 -0,0068 ° C / ocieplenie pierwszego + 0,0038 ° C / A, a następnie + 0,0104 ° C / a.
W przypadku, Palma de Mallorca zostały zarejestrowane z chłodzeniem 0,0076 ° C / A
przez odwracanie danych, aż do ocieplenia 0,0074 ° C / a, a następnie obniżając
wcześniejsze dane “wzrosła do 0,0102 ° C / A.
Przez podwójną zmianę danych ochłodzenie okazało się ociepleniem.
Jeśli ktoś jeszcze wierzy w te dane, to gratuluję. Potwierdza się wszystko to, co pisałem wcześniej o danych naziemnych pokazywanych przez NASA.”

Autorem jest nasz dobry znajomy z bloga meteomodel.pl – niejaki ren vel ignacy vel bronek.

pohjois
pohjois
4 years ago

Wydaje się, że na dwoje babka wróżyła. Jeżeli to El Nino dociągnie do czerwca, to chyba jest szansa, że 2016 będzie bardzo gorący. Póki co z reanaliz (za moyhu.blogspot.com) wynika, że listopad był niemal tak samo odlotowy jak październik, a grudzień się zaczyna bardzo ciepło. Wygląda na to, że na razie prognozy się sprawdzają.

Tymczasem u nas obóz obojętny wobec globalnego ocieplenia został zastąpiony przez zakutych denialistów, którzy będą bronić nas przed “dekarbonizacją”. Zważywszy na zamordystyczne tendecje tego obozu, to nienajepiej to wróży stanowi świadomości wagi problemu wśród szerokiej publiczności. Niedługo “lewackie kłamstwo globalnego ocieplenia” będzie świetnym wytłumaczeniem czemu nas Unia gnębi i czemu powinniśmy ją rozwalić. Zostaje tylko liczyć na wrodzoną nieufność Polaków wobec władzy…

Gandalf
Gandalf
4 years ago

Te wyniki są rzeczywiście wstrząsające, a jeszcze nie ma Grudnia…A przed chwilą byłem na blogu Piotra, gdzie bywam od paru lat….krótko: AGW przyspiesza bardziej, niż się spodziewałem – moim zdaniem.
ps: -Mam prawie 67 lat.
-Pozdrowienia,M.

pohjois
pohjois
4 years ago

A grudzień może być jeszcze cieplejszy. Reanaliza za 13 dni grudnia jest o ponad 0.2 cieplejsza od października i listopada.

Niesłychane

Gandalf
Gandalf
4 years ago

Czyli Wielkanoc na BN….
Ale w Sylwestra może być znacznie poniżej zera K , nawet poniżej -20K, – u mnie , bo mieszkam w Chylicach -pradolina rzeki Jeziorki. To nie Warszawa.
Nadal będę denialistów nazywal daltonistami szczególnego rodzaju – nie odróżniają koloru niebieskiego od czerwonego z maniackim uporem – sekta jaowaś?!
Michał .

Gandalf
Gandalf
4 years ago

Wkradła mi się literówka – Sekta.
Gdyby widzieli wszystko “na szaro ” – to i tak by rozróżniali wszystko na mapach anomalii temperatury wszędzie i zawsze dostępnych, nawet dziś na portalu TP (!)…..
A rzadko tam zaglądam, tam bywają czasami powtarzane ciekawotki historyczne,,,
Pozdrowienia,M.

Gandalf
Gandalf
4 years ago

– Nie istnieją ujemne kelviny, wiem,staram się pisać, tak, jak dziś było u Piotra, nie przez C z kółkiem – wyszło nie bardzo…
Fizyki na Farmacji na AM miałem zbyt mało, ale nie aż do tego stopnia… – mimo, że 45 lat temu…
Jutro po prostu kupię nowe okulary, bo używam….lupy, zgubiłem dzisiaj(wczoraj) te 3,5 +..
A na w/w wyniki czekam niecierpliwie, z góry baerdzo dziękuję.
PS: -Z przyjemnością zapisałem się na newsletter…
Pozdrawiam, Michał…

Gandalf
Gandalf
4 years ago

Czekam jeszcze 11 ddni – Czy Grudzień będzie najcieplejszy w historii pomiarów !?….-Norwegowie dziś napisali :-2016r będzie cieplejszy od 2015-ego,trzeba kliknąć drugie zdjęcie na dole- yr.no.
Ps: – Czy jet gdzieś link do kupienia książki Dawida JC Mac Kay’a “Zrównoważona Energia Bez ….” – koniecznie w wydaniu “papierowym”, u P. Popkiewicza nie mogę znaleźć,mam ją w pdf-e,
ale 18MB/372 stron nie chcę ciurkiem przewijać, – taki ze mnie tradycjonalista,,,
Poz drowienia,M.

pohjois
pohjois
4 years ago

MacKaya można kupić w wersji drukowanej po angielsku, linki są tutaj:
http://www.withouthotair.com/order.html

A jeśli chodzi o 2016, to chyba jeszcze nie było sytuacji, żeby trzy lata pod rząd temperatury biły rekordy. Owszem zdarzyły się dwa okresy 4-letnie, w których trzy lata były cieplejsze niż jakikolwiek rok wcześniejszy (1980-83 i 1988-91).
I o ile 2014 pobił ledwo ledwo, to 2015 pobije potężnie, a jak dodać do tego kolejny rekord w 2016 – mem o końcu globalnego ocieplenia będzie miał się kiepsko. Oczywiście gdzieś koło 2020 zacznie funkcjonować nowy – że się skończyło w 2016. Co do tego raczej trudno mieć wątpliwości.

Gandalf
Gandalf
4 years ago

Witaj, pohjois – niestety, angielski znam zbyt słabo, pochodzę z czasów tzw.”starej komuny”,zdawałem maturę w ’68..Zdałem na Polibudę warszawską,ale petrochemii w Pł ocku nie chciałem, wybrałem Farmację w następnym roku, dostałem się tam bez trudu,bez punktów “za pochodzenie” (!)…angielski nie był mi do niczego potrzebny,łaciński i niemiecki wyniosłem “z domu”..
Aktualni 40 latkowie nie rozumieją zupełnie lat 60-ch,-dlatego o tym piszę. Nie mam mgr. farmacji, po kilku latach studiowania wyjechałem do Francji,gdzie doszły kolejne dwa jęz. obce, oraz nowy zawód – elektronika. Wnioski: 1)Farmacja daje ekologiczno -przyrodnicze podejście do otaczającej nas rzeczywistości na całe życie – to jest wręcz “odruch”, na stałe…2)Technika umożliwia Nam mierzenie owych postępujących zmian, co widać na blogach. Zapamiętałem zdanie -“Nasze prawnuki będą pluć na nasze groby,bo wiedzieliśmy, co się dzieje, a NIC nie zrobiliśmy..” Dlatego czytałem “doskonaleszare”,obecnie ten. Autor niniejszego ze 3 m-ce temu napisał ponownie o temperaturze termometru mokrego i suchego, ale już ze zdjęciem pocącej się dziewczynki, dla wielu -bardziej przystępnie. Będę miał sporo pytań z wielu spraw ,które mnie interesują- np. o Golfsztromie..
-Podziękowania dla arctic_haze za szybką,niedzielną odpowiedź..
Z Poważaniem,oraz pozdrowieniami, Michał.

Gandalf
Gandalf
4 years ago

A ja sobie myślę , że wielkich problemów nie będzie,obaj moi synowie znają angielski wybornie -zadbałem o to bardzo dokładnie, -młodszy jest inżynierem informatykiem , ma certyfikat Cambridge, – starszy -programistą, lepszym od młodszego, jeżeli czegoś nie będę wiedział-przetłumaczą, bo to Ich psi obowiązek,ponieważ zadbałem o ich język, oraz wykształcenie, angielski -to podstawa,znam techniczny, uczę się dalej,tyle, że innych słówek, zrobię sobie jakąś “ściągę”,no problem. Albo użyję translatora.
Ten tekst napisałem w parę minut,mam już okulary – ślepy (dosłownie..) nie powinien niczego pisać, czy sadzić literówek, utrudniając życie Innym…
Zabieram się do nauki.
Michał.

Gandalf
Gandalf
4 years ago


Zrobiłem sobie prezent świateczny – dzięki Tobie.
Wszedłem na stronę PNAS – Twoja ulubiona ,nie dziwię się.
Obchodzi 100 – lecie, żałuję , że nie byłem tam wcześniej, zako pałemsię po uszy. Język z pomocami wystarcza mi w zupełności, dalej będzie jeszcze lepiej – chcieć – to móc. A co do bieżącej sytuacji jeżeli El Nińio spadnie dopiero póżną wiosną , a będzie słaba La Nińia – to 2016 może być jeszcze cieplejszy od br. Interesuje mnie anomalia globalna temp., a ściślej – ogromna pojemność cieplna oceanów, która się do niej przyczynia. A może przeceniam rolę ENSO?- zobaczymy, powinienem więcej o tym wiedzieć, przeczytałem ponownie o “powodzi w Australii”, będę sobie do tego tematu wracał.. Po nowym roku będzie można już policzyć pełne dekady +5 lat pełnych, a i tak pierwsza “12” listopadów/powyżej/- wygląda paskudnie…
Składam życzenia Świąteczno-Noworoczne z dużej litery – bardzo dziękuję .
Michał.

kslawin
kslawin
4 years ago

Piotrek zrobił już wstępne podsumowanie grudnia 2015 i całego roku dla Polski.
Oczywiście, wyszły rekordowe.

http://meteomodel.pl/BLOG/?p=11638

pohjois
pohjois
4 years ago

A na moyhu.blogspot.co.uk już są wyniki reanaliz dla grudnia. Cieplej niż w październiku o 0.05 K. Jeżeli to się przełoży podobnie na GISS to rekord 2015 będzie imponujący. Nick Stokes przewiduje GISS dla grudnia na poziomie 1.18, co dałoby cały rok na poziomie 0.87.
A patrząc dalej – jeżeli lata 2015/16 mają być odpowiednikiem lat 97/98 to w przyszłym roku możnaby się spodziewać anomalii na poziomie rzędu 0.95 – mniej więcej tyle ile należałoby się spodziewać dodając ocieplenie wynikające z trendu do rekordu z 1998. Strach się bać.

kslawin
kslawin
4 years ago
pohjois
pohjois
4 years ago

A gdzie comiesięczna porcja zestawień? Zaglądam, zaglądam i nic 🙁

pohjois
pohjois
4 years ago

Dzięki.
A na moyhu styczeń cały czas powyżej rakietowego grudnia…

Pozdrawiam

kslawin
kslawin
4 years ago

Wg NOAA:

“The January 2016 globally-averaged temperature across land and ocean surfaces was 1.04°C (1.87°F) above the 20th century average of 12.0°C (53.6°F), the highest for January in the 137-year period of record, breaking the previous record of 2007 by 0.16°C (0.29°F). This departure from average is the second highest among all months in the historical record, second only to December 2015, which was 1.11°C (2.00°F) above average. These two months are the only two to-date to surpass a monthly temperature departure of 1°C. January 2016 also marks the ninth consecutive month that the monthly temperature record has been broken and the 14th consecutive month (since December 2014) that the monthly global temperature ranked among the three warmest for its respective month. “

Gandalf
Gandalf
4 years ago

A czy z powyższego,Twojego komentarza nie wynika, że następne Stycznie będą jeszcze cieplejsze – zgodnie z linią trendu AGW? Pytam dlatego, że Piotr odpisał mi wprost-1)Miesiące zimowe ocieplają u Nas wolniej, niż letnie-ów trend wynosi 0,27k/dekadę ,2) Rzecz oczywista -półkula Pn. ociepla się szybciej, niż południowa z racji większej ilości lądów, a te ocieplają się szybciej, niż oceany – o czym po prostu nie pomyślałem,zadając pytanie.
I jeszcze ENSO,czy to jest wartość ElNińio na głównej stronie Piotra -jeżeli tak, to wcale nie musi jego wartość szybko spadać, ponieważ jest wyższa(była) temp. wody tamże,bo pojemność cieplna wody słonej zresztą jest bardzo wysoka.
Ergo, czy ElNińio obecne będzie dłużej trwało, niż to z 1998r.?
Chyba, że prognozy komputerowe to uwzględniają – tam też są “wiązki”.
Pozdrawiam,M

Gandalf
Gandalf
4 years ago

O Arktyce przydałby się osobny artykuł Naukowca.
– Chodzi mi o powód takich anomalii, chyba nie można tego “zwalić” tylko na ElNińio,ENSO.- To nie jest jednorazowy wybryk Natury? – Wydaje mi się, że tak nie jest.
Na” TP” piszą o wieżowcach w Nuuk i innych miejscach, np. na Alasce -w latach 2060,(-rzadko tam zaglądam, ale akurat dziś..).- bardzo sugestywnie napisane, jest to być może pseudo nauka na podstawie aktualnych danych – na Grenlandii zmierzono +26C cyt. z art. “Na naszych oczach rodzą się przyszłe metropolie Arktyki”- na tym portalu – tak tam napisano.
Synowie mi podpowiedzą, jak wstawiać linki, będzie mi łatwiej.
Uważam, że przy formułowaniu jakiejkolwiek opinii konieczne jest podanie źródła, wtedy można ew. polemizować z całością, czy szczegółami, lub nie.Bo jakikolwiek opis nie zastąpi samej treści. Moi rodzice byli naukowcami, a mój “Stary” – był profesorem, stąd mam zupełnie inne podejście do dyskusji, czy podawanych danych- moi rodzice uczyli studentów, a ja też uczyłem w szkołach ponadpodstawowych(np. technikum..), a 10 lat temu w Gimnazjum. Uczenie Innych jest pracą bardzo ciężką, – bardzo wdzięczną i odwrotnie,niewdzięczną, – miewamy wielkie porażki i ..nieliczne sukcesy.Czasem sobie żartowałem o “noszeniu kagańca oświaty”(śmiech..)..A kondycja naszej nauki …-Mgr. kosmetologii..?..A widząc spory Autora z denialistami, oraz licznymi publikacjami na innych blogach -Podziwiam.Ale chyba taka jest rola i powołanie naukowca. Trudna,ale możliwa, wręcz niezbędna.
Ta praca w Necie trwa już z 10 lat, jeżeli nie więcej, a spory np. dzisiejsze- interesują mnie, jeżeli chodzi o definicje – one są podstawą nauki, a ona(nauka)- ma być ścisła i tym samym – obiektywna, inaczej różni naukowcy, mający nawet różne poglądy nie mogli by się ze sobą porozumieć.A więc nie byłoby postępu.
-Przyznaję się do błędu -metan jest gazem”cieplarnianym”, ale krótko żyjącym- od dekady do 20 lat.Emitując go tonę , emitujemy więcej eqCO2,bo jest lżejszy. A to jest wszystko opisane na blogu “Doskonaleszare” w 2010r, czyli sześć lat temu. I powinienem tu podać link, aby było prawidłowo.
-Przesyłam pozdrowienia,M

Gandalf
Gandalf
4 years ago
Gandalf
Gandalf
4 years ago

Rzeczywiście, linki wrzuca się bardzo prosto.Ale ich wczorajsze źródło, czyli akurat “TP”nie jest wiarygodne.Powodem jet to, że te linki mogą nie działać np. za pół roku, podczas gdy wszystkie inne na tym blogu działają bez zarzutu po wielu latach, -sprawdzałem. I dlatego można sobie porównać wiedzę zdobytą wcześniej -z tą aktualną.Na tym m.in. polega rzetelność źródeł naukowych – na ich trwałości, ale też to powoduje większą odpowiedzialność piszących, a przynajmniej powinno.
-Dziękuję za odpowiedź i Pozdrawiam.
M

Gandalf
Gandalf
4 years ago

http://www.nrk.no/urix/forsker_-_-absurd-varme-i-arktis-1.12820400
-Norwegowie biją na alarm podając dane z USA.
M.

pohjois
pohjois
4 years ago

Jak popatrzyć na całą zimę (DJF) to mamy 1.20 vs 0.69 – też 0.5K.
I to jest o 0.38K więcej niż jakakolwiek zima do tej pory (i 0.36K więcej niż dowolna inna pora roku). To już nie jest jednomiesięczny wyskok. To jest rekord anomalii, przy którym 1998 rok jest jedynie drobną fluktuacją. Np różnica różnica rekordowego miesiąca 1998 roku (luty) z wcześniejszym rekordowym (luty 1995) wynosiła ledwie 0.11K. Różnica najcieplejszej pory roku (lato 1998) w stosunku do wcześniejszego rekordu (wiosna 1990) wynosiła 0.14K. Każdy z rekordowych miesięcy od października był niezwykły, ale to jest coś niesłychanego.