Czy ubytek lodu w Arktyce da się wytłumaczyć indeksem AO?

ResearchBlogging.orgWspominany już tu Roy Spencer wyjaśnił właśnie spadające od kilkudziesięciu lat pokrycie Oceanu Arktycznego lodem. Wyjaśnił go w sposób prosty: zależy to od indeksu cyrkulacji atmosferycznej, Oscylacji Arktycznej. Żadne globalne ocieplenie nie jest potrzebne. Tylko czy miał rację?

Zacznijmy od szybkiego kursu. To czy wieje u nas z zachodu zależy głównie od indeksu zwanego Oscylacją Północnoatlantycką (po angielsku North Atlantic Oscillation, czyli w skrócie NAO), różnicy ciśnień między okolicami tropików i Arktyki nad Atlantykiem. To on “rządzi” naszymi zimami w Europie i trzeba mu będzie poświecić cały wpis. Jego uogólnieniem dla całej półkuli północnej (to jest nie tylko sektora Atlantyku) jest Oscylacja Arktyczna (czyli Arctic Oscillation, w skrócie AO). Oba indeksy dobrze się ze sobą korelują (czyli maja podobny wygląd na wykresie) i zasadniczo oba są indeksami zachodniej cyrkulacji w naszych szerokościach. To znaczy gdy są dodatnie to wieje z zachodu (i zima u nas jest ciepła) a gdy ujemne to ma prawo wiać skądinąd (i zwykle wieje wtedy u nas z północy i wschodu z wiadomymi skutkami). Ma to znaczenie szczególnie zimą bo wtedy ciepły Atlantyk może nas ogrzewać ale tylko przy dodatnich wartościach NAO/AO.

Ale co to ma wspólnego z lodem morskim w Arktyce? Trochę ma bo jego ilość zależy nie tylko od temperatury powietrza nad nim i wody pod nim, ale także od tego dokąd pcha go wiatr. Z Arktyki lód można wypchnąć skutecznie tylko jedną cieśniną, dostatecznie szeroką aby strumień lodu miał istotne znaczenie dla jego bilansu. Jest to cieśnina Frama [1], między Grenlandią a Spitsbergenem. A skądinąd wiemy, że lód wypychany jest tamtędy coraz szybciej. Świadczą o tym obserwacje satelitarne. Jednak najbardziej namacalny tego przykład to dryf w lodzie jachtu Tara, wmrożonego celowo przez naukowców (razem z załogą) w ramach projektu naukowego Damocles, w którym uczestniczyli i polscy badacze. Miało to być powtórzenie słynnej podróży statku Fram (tak, tego od cieśniny) podróżującego sto lat temu dwa lata w lodach. Przewidziano zapasy dla załogi Tary (oraz diety dla naukowców z projektu) na tyle samo czasu. Robiono zakłady kiedy Tara dopłynie do Cieśniny Frama. Nikt jednak nie trafił bo Tara potrzebowała na ta podróż zaledwie rok, czyli o połowę krócej niż statek Fram.

Od dziesięciu lat wiadomo, że indeks AO ma związek z tempem wypychania lodu z Arktyki [2]. Jeśli AO jest dodatnie, cyrkulacja skuteczniej pcha lód w stronę Cieśniny Frama. A jak zmieniał się ten indeks w czasie. O tak (wykres ze stron NOAA):

Widać, że AO z wartości głównie ujemnych w latach 1960-ch i 1970-ch przeszło do dodatnich w 1980-ch i miało wyraźne maksimum we wczesnych 1990-ch. Od tego czasu znów spada a najniższa wartość od ponad 40 lat wystąpiła zimą 2010 roku. Nie jest to dziwne bo wiadomo, że AO, podobnie jak NAO wydaje się mieć naturalny cykl z okresem około 65 – 70 lat. O jego możliwych przyczynach napiszę kiedy indziej.

Cóż więc proponuje Roy Spencer na swoim blogu [3]? Ano postanowił on sprawdzić jak AO wpływa na ilość lodu i postanowił wyrysować wykres kumulatywnego AO (czyli sumy jego wartości zimowych aż do danego roku). Uzasadnia to tak: “There is a time lag involved in all of this, as discussed in the above paper. So, to examine the potential cumulative effect of the AO, I made the following plot of cumulative values of the winter (December-January-February) AO (actually, their departures from the long-term average) since 1900“.  Czyli jest rzekomo) opóźnienie ilości lodu względem AO więc sumujemy wartości AO od początku zeszłego wieku. Oto ten wykres:

Wykres Spencera
Wykres kumulatywnego AO z blogu Roya Spencera.

Widać wyraźnie, że odkąd mamy satelity (i odkąd widzą one ubytek kodu w Arktyce), kumulatywny AO spada i mamy gotowy dowód, ze jest on główna przyczyną ubytku lodu. Co należało dowieść.

Jest z tym tylko jeden problem. Nie ma to żadnego sensu i to na tak wielu poziomach, że aż nie wiadomo od czego zacząć. Przede wszystkim znak się nie zgadza. Jeśli to dodatnie wartości AO sprzyjają wypychaniu lodu z Arktyki, a tak jest w pracy cytowanej też przez Spencera (Rigor i inni 2002) i w wielu późniejszych, to kumulatywne AO powinno rosnąć aby wytłumaczyć ubytek lodu. U Spencera akurat maleje.

Poza tym czemu wartości zimowe AO? To nie jest problem zim w Europie a bilansu lodu w Arktyce. Lód jest wypychany przez cały rok, więc należało użyć średnich rocznych.

I co za sens fizyczny ma w ogóle “kumulatywne AO”? Jest to suma średnich zimowych wartości AO od arbitralnie wybranego roku do danego. Czyli niby ilość lodu w danym roku ma zależeć od wartości AO od niepamiętnych czasów? Przecież mechanizmem fizycznym miało być wypychanie lodu w danym roku przez aktualne wiatry. Nie przez wiatry sprzed 20 lat. Dlatego sensowniejszym porównaniem byłoby wyrysowanie zimowego AO oraz zmiany ilości lodu (różnicy miedzy danym rokiem a poprzednim). Bo AO powinno wpływać właśnie na zmianę ilości lodu, nie na jego całkowitą ilość. Ale AO z tego roku a nie wszystkie wartości od Wojny Burskiej. No to narysujmy sobie takie porównanie:

Czarna kreska to średnie zimowe wartości AO wg. NOAA [4] a czerwona to zmiana ilości lodu we wrześniu w porównaniu z poprzednim rokiem w mln km2 wg. NSIDC [5]. I co widzimy? Ano niewiele.  Korelacja już na oko praktycznie żadna.  Nie dziwota, że Spencer tej wielkości nie wybrał do porównania. Ale co właściwie wybrał?

To jest ciekawe samo w sobie bo ja powtórzyłem obliczenia Spencera dla danych NOAA [4] i wykres kumulatywnego AO jaki mi wyszedł nie ma wiele wspólnego z wykresem Spencera (widać nie używał on danych NOAA tylko inne – ale czemu?). To czarna krzywa na poniższym wykresie:

Jest jeszcze lepsza niż u Spencera bo zasadniczo spada cały czas od 1950 roku (tak wynika z danych NOAA) czyli nadaje się do wyjaśnienia każdej wielkości spadającej przez ten czas. Lodu arktycznego również. Z tym, że nie będzie to wyjaśnienie naukowe a blogowe.  Problem czarnej kreski na powyższym wykresie jest taki, że w danych NOAA indeks AO jest tak zdefiniowany, że częściej jest ujemny niż dodatni (przynajmniej dla wartości zimowych które używał Spencer, więc za nim i ja). Ale to można – a nawet trzeba – skorygować (zresztą to niezły dowód, że metoda Spencera ma problemy bo to co jest zerem w indeksie AO to też dość arbitralna rzecz, bo nawet jeśli zero to średnia wieloletnia to jest zawsze jeszcze pytanie czego średnia i z jakiego okresu). Dlatego odjąłem od kumulatywnego AO jego malejący trend (wynikający z średnio ujemnych wartości), otrzymując wykres czerwony na powyższym rysunku.  I co widzimy? Ano widzimy, że kumulatywne AO wcale nie malało od 1979 jeśli odjąć średni trend. Co ma sens bo dodatnie wartości (takie jak u mnie od przez ostatnie 20 lat) sprzyjają ubywaniu lodu, natomiast ujemne Spencera przeszkadzają.

I jeszcze jedno: wartość zero na kumulatywnym wykresie to naprawdę umowa wynikająca z wyboru roku początkowego więc w sumie wartość bez znaczenia.  Jeśli coś ma znaczenie to krótkoterminowy trend ale ten przecież jest proporcjonalny do “zwykłych” wartości AO w tym czasie, więc po co w ogóle ta zabawa z kumulowaniem wartości?

Na koniec napiszę jeszcze co mówi prawdziwa nauka na ten temat. Bo widać z wpisu Spencera, ze nie zniżył się do czytania artykułów z ostatnich lat.  Omówię tylko jeden z ostatnich miesięcy.  Jest to artykuł mojego fińskiego  znajomego Timo Vihmy oraz współpracowników [6].  Przeanalizowali oni statystycznie co wpływa na prędkość lodu w Arktyce. W ten sposób oddzielili wpływ topienia i wypychania lodu. Przeanalizowali cały szereg indeksów atmosferycznych i ich wariantów: oprócz AO jeszcze Dipol Arktyczny (DA) i Indeks Centralnej Arktyki (CAI). Od kilku lat wiadomo, że te dwa ostatnie nawet lepiej tłumaczą wypychanie lodu niż AO. Nie jest to dziwne bo AO jest w końcu indeksem cyrkulacji strefowej (wschód-zachód) a wypychanie lodu to proces południkowy (północ-południe). Dlatego indeksy opierające się na różnicy ciśnień między Północną Ameryką a Eurazją (DA) czy wzdłuż 90 i 270 południka (CAI) powinny (i są) lepszym predyktorem (czynnikiem umożliwiającym przewidzenie) prędkości lodu gdyż powodują wiatr wzdłuż jego trasy dryfu.

Ogólnie CAI okazał się lepszym predyktorem niż DA bo jest to indeks różnicy ciśnień dokładnie w poprzek dryfu lodu. Rocznie tłumaczy on 48% zmienności predkości lodu w Arktyce. AO najlepiej tłumaczył prędkość lodu zimą w basenie Kanadyjskim ale to nie jest obszar wypychania lodu (raczej cyrkulacji w kółko).

Oto wykres z Vihmo i inni 2012, pokazujący zmienność wszystkich tych parametrów of 1989 roku:

Panel (a) to prędkość lodu (czarne przerywane), AO (czerwone) i NAO (niebieskie). Panel(b) to PGF i PDO, indeksy pacyficzne o których tu nawet nie wspominałem bo niewiele tłumaczą, (c) to różne warianty DA oraz (d) warianty CAI. Tak naprawdę żaden z tych czynników nie tłumaczy naprawdę dobrze zwiększającej się nieustannie prędkości lodu.  A co tłumaczy?

Tłumaczy to prosty parametr: grubość lodu. Cieńszy lód jest dla wiatru bardziej elastyczny i łatwiej daje się wypychać wąską cieśniną[7]. Dlatego właśnie teraz gdy lód w Arktyce jest o połowę cieńszy niż 100 lat temu, jacht Tara dryfował z lodem dwa razy szybciej niż Fram. A czemu lód jest cieńszy? I tu wracamy z powrotem do kwestii temperatur wody i powietrza w Arktyce czyli do… globalnego ocieplenia.

Czyli jaki z tego morał? Spencer potrzebował parametru spadającego od 1979 roku aby “wytłumaczyć” spadek ilości lodu i znalazł pierwszy z brzegu. A że był on bez sensu z punktu widzenia i fizyki i matematyki to już inna historia. Jednak i to jest ciekawe. Brak znajomości literatury może wyjaśnić fizyczny bezsens kumulatywnego AO jako przyczyny spadku ilości lodu ale nie tłumaczy bezsensu matematycznego. To tak doświadczony naukowiec jak Spencer powinien zauważyć nawet bez czytania czegokolwiek od 10 lat.

 

Przypisy:

[1] Ja wolę wersję nazwy Cieśnina Fram bo pochodzi ona od nazwy statku Fram, która to nazwa w dodatku oznacza po norwesku Naprzód, ale tu używam bardziej przyjętą nazwę.

[2] Rigor I. G., J. M. Wallace, and R. L. Colony (2002), Response of sea ice to the Arctic Oscillation, J. Climate, 15, 2648-2663.

[3] http://www.drroyspencer.com/2012/03/could-arctic-sea-ice-decline-be-caused-by-the-arctic-oscillation/

[4] http://www.cpc.ncep.noaa.gov/products/precip/CWlink/daily_ao_index/monthly.ao.index.b50.current.ascii.table

[5] ftp://sidads.colorado.edu/DATASETS/NOAA/G02135/Sep/N_09_area.txt

[6] Vihma, T., Tisler, P., & Uotila, P. (2012). Atmospheric forcing on the drift of Arctic sea ice in 1989–2009 Geophysical Research Letters, 39 (2) DOI: 10.1029/2011GL050118

[7] Hakkinen, S., Proshutinsky, A., & Ashik, I. (2008). Sea ice drift in the Arctic since the 1950s Geophysical Research Letters, 35 (19) DOI: 10.1029/2008GL034791

Hits: 38

Subscribe
Notify of
guest

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

72 Comments
Inline Feedbacks
View all comments
pohjois
pohjois
8 years ago

@Cieńszy lód jest dla wiatru bardziej elastyczny i łatwiej daje się wypychać wąską cieśniną[7]. Dlatego właśnie teraz gdy lód w Arktyce jest o połowę cieńszy niż 100 lat temu, jacht Tara dryfował z lodem dwa razy szybciej niż Fram.

Czy ten efekt nie tłumaczy przypadkiem szybszego niż przewidują modele znikania lodu w Arktyce?

pohjois
pohjois
8 years ago

I tak to lenistwo w pisaniu bloga skutkuje atrofią komentarzy. Szkoda, bo ciekawie piszesz.
Na RealClimate jest ciekawa dyskusja o znikaniu lodu arktycznego. Wygląda na to, że tamtejsi gospodarze mimo szybszego spadku niż przewidują modele nadal są przywiązani do ich wyników i twierdzą, że jeszcze mamy 30 lat, do zniknięcia lodu latem. Tymczasem, jeśli prawdą jest, że w ciągu 30 lat zniknęło 3/4 lodu wrześniowego, to hipoteza, że reszta zniknie w ciągu kolejnych 10 nie wydaje się bardzo śmiała…

threeme
threeme
8 years ago

Długo zastanawiałem się nad zadaniem tego pytania, bo trudno jest w poście powiedzieć dokładnie o co “biega”. Poza tym opieram się tylko na własnych obserwacjach, nie na dowodach. Ale do rzeczy: mieszkam pomiędzy Kaliszem a Koninem (pośrodku) i od lat obserwuję mijanie tych okolic przez nawet potężne fronty burzowe. Ostatnio były dwa tego potwierdzenia: jeden silny front burzowy idący szerokim łukiem równoleżnikowo znad Czech i Słowacji pod Kaliszem zaczął iść południkowo tak, że ominął mój rejon dosłownie parę kilometrów od wschodu dając 20 km dalej na wschód opad max 60mm a u mnie max 5-10mm, trzy dni później taka sama sytuacja ale od zachodu. Wiem, że “droga” frontu jest wypadkową wielu czynników a burza może być w jednej wsi a obok już nie, ale takie omijanie moich terenów przez fronty to niemal norma! Nawet jak już jakiś front przejdzie opady są wielokrotnie mniejsze a burze zdecydowanie mniej intensywne niż zaledwie 20 km dalej. Powtarzam,, z moich obserwacji wynika że tak jest od lat. Może mi Pan odpowiedzieć, czy to jest tylko kwestia przypadkowości, czy może jednak suchość regionu na to wpływa? Ale przecież na suchość ma wpływ właśnie to omijanie frontów! Może więc jakiś inny czynnik? Przeglądając mapy klimatologiczne na IMGW zauważyłem, że rejony Polski o najniższych sumach opadów pokrywają się znacząco z obszarami pradolin, mój teren też jest w pradolinie. Również te same mapy pokazują w niektórych miesiącach wpływ pradolin na opady i temperaturę, ale to nadal nie tłumaczy omijania moich terenów przez fronty. Nigdzie nie zauważyłem by ktokolwiek to badał, w końcu to za mały region by się nim interesować, ale może jest jakieś logiczne wyjaśnienie? Dodam, że nie jestem odosobniony w obserwacjach.

threeme
threeme
8 years ago

Dziękuję, będę próbował:) O wpływie cienia opadowego wiem na tę część polski, ale to chyba nie tłumaczy omijania i zanikania obserwowanych przeze mnie od kilku lat na radarze IMGW frontów. Może to tylko przypadek, może nadinterpretacja, nie wiem. Próbuję szukać racjonalnych wyjaśnień a dzięki poznaniu Panów w końcu mam ku temu okazję:) Może będąc pośrodku Polski fronty idące od zachodu tracą znacząco na aktywności docierając nad te tereny? może, jeśli znów będzie taka sytuacja na radarze IMGW to powiadomię pana?

whiteskies
whiteskies
8 years ago

To troche bardziej skomplikowane, na razie wrocilem z zagranicy i odwalam zaleglosci, ale moze napisze w ciagu kilku dni komentarz na temat konwekcji, pradolin i w ogole cech terenowych….

threeme
threeme
8 years ago

Bardzo dziękuję, będę w takim razie czekał:)

whiteskies
whiteskies
8 years ago

No to łopatologicznie, w wielkim uproszczeniu, kilka słów o głębokich chmurach konwekcyjnych.
Żeby taka mogła powstać, ogrzany od powierzchni ziemi i zasilony tamże w parę wodną (parowanie) unoszący się w górę “bąbel”, a raczej struga powietrza musi osiągnąć tzw. pozom konwekcji swobodnej. Powyżej niego źródłem dodatniego wyporu nie jest już nadwyżka temperatury (wirtualnej) wskutek ogrzania bąbla od powierzchni ziemi, a wydzielanie ciepła utajonego kondensacji. Jest kilka mechanizmów, działających nad wzgórzami, terenami wyżej położonymi czy lasami, które powodują, ze łatwiej nad nimi poziom konwekcji swobodnej osiągnąć, np: silniejsze nagrzewani dosłonecznych stoków, efekty aerodynamiczne związane z dynamicznym wymuszaniem ruchu w gorę nad zboczem (wiatr wieje wzdłuż zbocza do góry) wreszcie efekty konwergencji (zbieżności) przepływu w warstwie granicznej atmosfery spowodowane zmianą szorstkości czy opływem wzniesień, fale. W pradolinach mamy raczej efekty dywergencji i spływania powietrza w dół, stąd warunki dla rozwoju konwekcji nie są sprzyjające. Jak taka głęboka chmura już powstanie, i się rozwija to “zasysa” powietrze z warstwy granicznej z większego obszaru i “żywi się” parą wodną w nim zawartym, co nie pozwala powstać kolejnej chmurze na obszarze z którego “zasilana” jest dana chmura – powietrze z pradoliny zasila chmurę poza nią.
W sumie efekt jest często świetnie widoczny na animowanych obrazach satelitarnych, np tu: http://www.sat24.com/en/pl

Oczywiście, to co pisze nie wyczerpuje zagadnienia 🙂

threeme
threeme
8 years ago

“Oczywiście, to co pisze nie wyczerpuje zagadnienia :)” No, nie wyczerpuje:) ale i tak dużo wyjaśnia, latem często obserwuję “rozpływanie się” nadchodzących nad mój region burz. Miałem na studiach geograficznych podstawy meteo i chyba nawet było o tym mówione – a na pewno mówili o wpływie lasu-, ale bardziej interesowałem się wtedy hydro więc nie przykładałem się do nauki meteo. Teraz żałuję :).

Obi1
8 years ago

Bloom jest ok .Ma takie samo prawo jak kazdy z nas do nazywania sprawy po imieniu.

Obi1
8 years ago

O obu panach mozna dlugo dyskutowac lecz to nie miejsce na nie .A BUZEK ech, jeszcze milych wakacji Panu zycze.

pdjakow
8 years ago

A tymczasem ciekawe rzeczy dzieją się w Arktyce. Powierzchnia lodu dryfującego (nie zasięg) spaqdła do 3.55 mln km^2 i na miesiąc przed minimum jest zaledwie 0.6 mln km^2 większa od rekordowo niskiej z zeszłego roku – przy czym w ostatnich dnia odnotowaliśmy spadki rzędu nawet 0.1 mln km^2 dziennie.

Neven sugeruje, że zasięg pokrywy lodowej również mocno spadnie.
http://neven1.typepad.com/blog/2012/08/cyclone-warning.html
http://neven1.typepad.com/blog/2012/08/arctic-storm-part-1.html

pdjakow
7 years ago

Heh, Neven miał rację. DMI nawet nieco przegina ze spadkiem, myślę że będą korekty.
http://ocean.dmi.dk/arctic/plots/icecover/icecover_current.png

Aproxymatyk
Aproxymatyk
7 years ago

Kilka dni temu znalazłem Pana blog.
To prawda trzeba go trochę „ożywić”…

„Poza tym czemu wartości zimowe AO?”

Rigor (2002., http://seaice.apl.washington.edu/AO/): „Oto okazuje się, że PAMIĘĆ zimowej AO utrzymuje się przez większość następnego roku: od wiosny do jesieni… …koncentracja lodu morskiego w czasie lata jest silnie skorelowana z indeksem AO z poprzedniego okresu zimowego”

„Czyli jest rzekomo opóźnienie…”

Na potwierdzenie zobaczmy, jak wygląda wg NOAA zmienność zimowej (listopad – marzec) AO od 1950.:
http://www.arctic.noaa.gov/detect/detection-images/climate-ao_nov-mar_2011-600.png (do 2011.)
Wielolecie 1950-80 (mimo trendu wzrostowego, występuje tam przewaga frekwencji zimowej AO „chłodnej” nad „ciepłą”) jest istotnie INNE (tak jak u R.S.) od tego dla lat 1981 – 2011 (tutaj mimo z kolei trendu spadkowego od 1990. występuje przewaga frekwencji „ciepłej” zimowej AO nad „chłodną”). W drugim wieloleciu mamy pod rząd 7 lat (!) pozytywnej zimowej AO – ewenement niespotykany wcześniej w analizowanym okresie 1950-2011 (trendy u R. S. dla wieloleci są identyczne – http://www.drroyspencer.com/wp-content/uploads/AO-DJF-cumulative-since-1900.png).

Matei, et al., 2012.,Multi-year prediction of the Atlantic Meridional Overturning Circulation at 26.5°N. “The results of the study demonstrate that the skill of climate prediction arises not only from the large ocean thermal inertia, but also from the LONG TIMESCALES of internal ocean dynamics.”( http://www.mpimet.mpg.de/nc/en/news/single-news/article/multi-year-prediction-of-the-atlantic-meridional-overturning-circulation-at-265-n-possible.html).

Nie byłbym sobą gdybym nie zacytował po raz kolejny także tej pracy: Lin i współ. (2009., http://www.atmos-chem-phys-discuss.net/9/24731/2009/acpd-9-24731-2009.pdf): „…wielkość współczynnika sprzężenia zwrotnego jest określona przez pamięć systemu klimatycznego. Im dłużej czynnik wymuszania jest [„zapisuje się”] w pamięci, tym silniejsze są pozytywne wzmocnienia – sprzężenia zwrotne.”
…i tej pracy: (http://ruby.fgcu.edu/courses/twimberley/EnviroPhilo/SolVar.pdf) Beer et al., 2006.:
“…system klimatyczny ma potencjał do reagowania w sposób znaczący w reakcji na nawet bardzo słabe wymuszenia, a ta odpowiedź może silnie zależeć nie tylko od amplitudy ale i również od CZASU trwania wymuszenia, dając potencjalnie większe efekty dla wymuszeń DŁUŻEJ trwających lub POWTARZAJĄCYCH SIĘ “.

Czy teraz zdanie: „AO (actually, THEIR DEPARTURES FROM THE LONG-TERM AVERAGE) since 1900…” w kontekście obecnego przyspieszonego topnienia arktycznego lodu, ma więcej sensu ?

Wracając do wykresu zmian zimowej AO warto zauważyć, (co jeszcze ciekawsze) że pierwsze z wieloleci wpisuje się w chłodną fazę PDO (wieloletnia oscylacja pacyficzna http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/09/PDO.svg/800px-PDO.svg.png) a drugie – obecne, w ciepłą fazę PDO. Ach te telekoneksje… Dodajmy że PDO, co oczywiste, silnie z kolei związane jest z ENSO. Że są to znane od lat telekoneksje?
Moja „ulubiona” praca sprzed roku “Nonlinear response of summer temperature to Holocene insolation forcing in Alaska”, Clegg’a i współ., http://www.pnas.org/content/108/48/19299 pisze o tym szczegółowiej.

„Czyli niby ilość lodu w danym roku ma zależeć od wartości AO od niepamiętnych czasów?”

Być może. Jest dziesiątki, jeśli nie setki prac opisujących jako udowodnione nawet do 1500 lat opóźnienia między „impaktami”, wymuszeniami zarówno wewnętrznymi jak i zewnętrznymi a efektami wzmocnionymi stochastycznie (tzw. „szum” w czasie zamiast tłumić to wzmacnia), zmian w systemie klimatycznym, czy też prac opisujących bardo długie periody „overturnings” dla sprzężeń zwrotnych.

Aproxymatyk
Aproxymatyk
7 years ago

„Bo widać z wpisu Spencera, że nie zniżył się do czytania artykułów z ostatnich lat.”

Powstaje pytanie czy miał co „czytać” – w sensie sekwencji: zimowa AO – pamięć klimatyczna – lód arktyczny.
Gdy sięgniemy do oryginału cytowanej pracy Rigor’a i kolegów (http://journals.ametsoc.org/doi/abs/10.1175/1520-0442%282002%29015%3C2648%3AROSITT%3E2.0.CO%3B2) to znajdziemy tam „pod spodem” spis prac, gdzie ich publikacja była cytowana.

…a była cytowana bardzo często, co ciekawe zwłaszcza w tym roku. Trudno by Spencer mając te publikacje podane „na tacy”, ich choćby pobieżnie nie przejrzał. Wybór jest naprawdę ciekawy, piszą i cytują bardzo znani (i mniej znani, są i polskie nazwiska) badacze Arktyki – klimatu. Np. w najnowszej pracy: Day i współ. (http://iopscience.iop.org/1748-9326/7/3/034011/article/) jest takie zdanie (powtarzane jak mantra także w innych pracach): „Istnieje niewiele dowodów na związek [domniemam, że mniej lub bardziej bezpośredni a nie wyraźnie opóźniony w czasie] między AO i SIE [zasięgiem lodu morskiego] w modelach.” Dalej w tejże pracy, jest wskazanie na bardzo silną korelację AMO i AMOC z SIE (choć wartościowy wpływ AMO na SIE jest ledwie – wg modeli – kilkuprocentowy). W tej pracy (jak i w wielu pozostałych, np.: http://www.sciencemag.org/content/333/6043/747) głównie jednak znajdujemy „psioczenie” na niedoskonałość użytych modeli – niedoszacowanie w nich wymuszania czynników naturalnych (np. wpływ QBO na Arctic Dipole Mode o którym Pan pisze)…
(Tylko jedną pracę znalazłem o tym, że zimową AO można wykorzystać do letnich prognoz zasięgu i wielkości powierzchni lodu.)

W bardzo nowej pracy (http://www.agu.org/pubs/crossref/2012/2012GL051094.shtml : Observations reveal external driver for Arctic sea-ice retreat) Notz i Marotzke piszą: „Nasze wyniki pokazują, że obserwowana ewolucja zasięgu arktycznego lodu morskiego jest zgodna z twierdzeniem, iż prawie na pewno wpływ antropogenicznych zmian klimatu jest już dzisiaj zauważalny…

– bardzo zawiły i ostrożny wniosek ale ja zgadzam się z nim w 100%-tach, problem tylko w tym jak zauważalny jest to wpływ…

O obecnej skrajnej przewadze wpływów naturalnych (i na czym one polegają) na klimat (a co za tym idzie i zasięg lodu) w większości rejonów Arktyki i Subarktyki, nad antropogenicznymi, mówi dziesiątki prac. By nie być posądzonym o wybieranie pięknych wisienek ze zgniłej większości, zaproponuję do lektury te przeglądowe (wielu wybitnych autorów) opracowanie z 2010. : (http://www.eoearth.org/article/Tree_rings_and_past_climate_in_the_Arctic)Tree rings and past climate in the Arctic.

Co prawda zawsze moim studentom mówiłem, by nigdy nie odpowiadali wg takiego schematu: …słoń ma trąbę a trąba przypomina robaki obłe, a robaki obłe…

…jednak: ostatni specjalny raport IPCC (http://www.ipcc-wg2.gov/SREX/images/uploads/SREX-SPMbrochure_FINAL.pdf – wersja dla „polityków”) – zagadnienie zdarzeń ekstremalnych a obecne ocieplenie; i komentarze do tego zagadnienia.
Raport: „Przewidywane zmiany we frekwencji i intensywności ekstremalnych skrajności w klimacie w ujęciu globalnym i regionalnym, w ciągu najbliższych dwóch do trzech dekad ocieplenia, owszem wystąpią, ale sygnały te będą stosunkowo niewielkie w porównaniu do naturalnej zmienności klimatu w ciągu tak określonej ramy czasowej.” Obserwatorium Ziemi NASA komentuje to prościej: „Zmiany klimatyczne nie mogą być odpowiedzialne za ostanie klęski żywiołowe…”(http://earthobservatory.nasa.gov/Features/RisingCost/rising_cost5.php).
Na marginesie: raport „cichcem” mówi też coś o tym, że zmiany w naturalnych cyrkulacjach i oscylacjach są i będą głównie naturalne: „Jest mało prawdopodobne, że istotnym zmianom ulegną naturalne „wielkie” cyrkulacje – regulacje klimatu, szczególnie ENSO.”

A więc miał rację Spencer (czy nie miał?), że obecne zmiany powierzchni lodu arktycznego można wyjaśnić naturalnymi wymuszeniami, indeksami, które Pan uważa za najważniejsze a które są powiązane – których głównym „organizatorem” jest AO ?

Aproxymatyk
Aproxymatyk
7 years ago

„Bo wynika to, że bardzo łatwo rozmrozić Arktykę. I pewnie nam się to niedługo uda.”

Nawet Pan nie wie, jak bardzo, jak skrajnie może Pan się mylić.

2.8 Million Years of Arctic Climate Change from Lake El’gygytgyn, NE Russia, praca Melles’a i zespołu z tego roku. Pełna wersja dostępna jest tutaj: http://www.geo.umass.edu/lake_e/SOM1222135s.pdf, a podstawowa teza brzmi tak:
“Climate simulations show that these extreme warm conditions are difficult to explain with greenhouse gas and astronomical forcing alone, implying the importance of amplifying feedbacks and far field influences. The timing of Arctic warming relative to West Antarctic Ice Sheet retreats implies strong interhemispheric climate connectivity.”

Czyli już nie tylko tropiki mają wpływ na Arktykę, ale i dalej na południe…

No i moja ww. „ulubiona” praca “Nonlinear response of summer temperature to Holocene insolation forcing in Alaska” też tutaj pasuje, bo konstatuje tak: (http://www.pnas.org/content/108/48/19299): „Wyniki te ilustrują nieliniowe reakcje letnich temperatur w subarktycznej Alasce w Holocenie, na wymuszania z tytułu zmian promieniowania, nasłonecznienia, występujące prawdopodobnie z powodu zmian w oscylacji arktycznej i El Niño – południowej oscylacji [ENSO] i związanych z nimi sprzężeń zwrotnych: lądy – atmosfera – oceany.”
Temperatury lata alaskańskiego w Holocenie po prostu nic sobie nie robiły ze spadku aktywności Słońca…
„Such nonlinear behaviors constitute a major source of climate “SURPRISES”…”

Mały sygnał i duże efekty np. szybkie topnienie lodu, tak Pan twierdzi – identycznie, jak chociażby w pracy: Long tails in regional surface temperature probability distributions with implications for extremes under global warming, Ruff & Neelin, 2012., (http://www.atmos.ucla.edu/~csi/REF/pdfs/LongTails_inPress.pdf). Praca ta mówi, że niektóre regiony mają NATURALNEGO pochodzenia długie ogony krzywej Gausa – rozkładu normalnego – ciepłe (zapewne jak część morza arktycznego) i tam tenże niewielki sygnał powoduje silny efekt. W innych regionach o długich chłodnych ”ogonkach” nawet znaczne ocieplenie nic nie wskóra, lód nie chce topnieć.
Z tej pracy warto też zapamiętać tą ”antykatastroficzną” konstatację: “… but the region [z ciepłymi ogonami] is more likely to have experienced such extremes in the past and thus to have infrastructure which is ADAPTED to such occurrences.”

Holocene fluctuations in Arctic sea-ice cover: dinocyst-based reconstructions for the eastern Chukchi Sea, McKay et al., 2008., (http://bprc.osu.edu/geo/publications/mckay_etal_CJES_08.pdf) także mówi o od 9 tys. lat nieliniowej zależności od Słońca zmian w lodowej pokrywie : “If both the observed and reconstructed time series are correct, then the last part of the 20th century must have been particularly cold […] compared with the mid- to late Holocene in the Chukchi Sea [Morze czukockie ma chłodny “ogonek”?], which is opposite to what is seen in the eastern Arctic and northern Baffin Bay (e.g., de Vernal et al. 2008). This hypothesis implies a STRONG REGIONALISM in climate changes over the Arctic …” I znowu o to zjawisko “oskarżone” jest AO …

Silny regionalizm skutkuje ww. “SURPRISES” – niespodziankami. W komentarzu Science Daily do pracy z tego roku Henning i współ., Contrasting ocean changes between the subpolar and polar North Atlantic during the past 135 ka. (http://www.sciencedaily.com/releases/2012/07/120716214457.htm) opisującej pokrywę lodu w czasie ostatniego przed naszym eemskiego intrglacjału (jest on używany do pokazania jak będzie pod koniec XXIw. po podobnym jak eemskie ociepleniu): W rzeczywistości w Arktyce mogło być chłodniej podczas interglacjału eemskiego… [powierzchnia lodu arktycznego większa niż obecnie]” „Ich odkrycie KWESTIONUJE również wyniki uzyskane z modeli klimatycznych, które zapowiadają ekstremalnie ciepłą i wolną od lodu Arktykę w odpowiedzi na efekt cieplarniany w 21 wieku.
Wróćmy na chwilę do “robaków”, czyli raportu specjalnego IPCC z tego roku: „Nawet znak zmiany przewidywany w niektórych ekstremach klimatycznych (w takich jw. ramach czasowych – 2-3 najbliższe dekady – czy tylko?) jest niepewny.”

Dlaczego?

Na blogu R. S. dyskutujący zwracają uwagę na prąd strumieniowy. Francis & Vavrus, Evidence linking Arctic amplification to extreme weather in mid-latitudes , 2012., (http://www.deas.harvard.edu/climate/seminars/pdfs/FrancisVavrus2012.pdf) piszą, że słabnący w wyniku ocieplenia prąd strumieniowy wzmacnia blokady atmosferyczne i zimy poprzez arktyczne wzmocnienie (AA) zamiast słabnąć to stają się ostrzejsze…

Nielsen-Gammon wybitny klimatolog w swych doniesieniach z grudnia 2011 roku z ubiegłorocznego jesiennego spotkania – zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Geofizycznego (AGU) (http://blog.chron.com/climateabyss/2011/12/dispatch-from-agu-an-equable-climate-curveball/), pisze tak: „Jednym z nierozstrzygniętych zagadnień, niewyjaśnionych rezultatów badań paleoklimatycznych, jest tzw. zagadka „zrównoważonego” klimatu.” Zagadkę tą próbuje wyjaśnić zespół uczonych pod kierownictwem jednego z najbardziej zasłużonych dla nauki o klimacie, seniora badaczy o ogromnym dorobku, profesora Bazylego Davisa z EPF de Lausanne. Przeanalizował on (ww. zespół badaczy) dostępne dane klimatyczne dla klimatu sprzed 6.000 lat (tzw. maksimum środkowego Holocenu) i sprzed 125.000 lat (eemian). Według Davisa i jego kolegów: „…wyższe szerokości geograficzne północne, powyżej 50 st. N w obu analizowanych okresach były dużo cieplejsze w zimie niż dzisiaj, ale za to NIE WIELE CIEPLEJSZE W LECIE. Tak więc w obu analizowanych okresach wykryte różnice temperatur: biegun w stosunku do równika; były mniejsze niż obecnie, a na dużych szerokościach geograficznych zmiany pór roku były mniej dramatyczne niż obecnie.”, „Odpowiedź prawdopodobnie leży zarówno w zmianach w pozycji względem szerokości geograficznych, prądu strumieniowego (pomysł Davisa) [całkowity lub prawie całkowity zanik?], być może także w zmianach wywołanych z kolei zmianami w stratosferze lub w cyrkulacji oceanicznej.”
Nielsen-Gammon dodaje jeszcze, że modele komputerowe przywidujące katastrofy klimatyczne w wyniku obecnego ocieplenia, nie są w stanie wygenerować, „wykreować” takiego właśnie wyżej opisanego – „zrównoważonego” klimatu (ciepłego a jednak „łagodnego”).

pdjakow
7 years ago

Teza o silnej korelacji zimowego AO z przyszłym letnim minimum pokrywy lodowej jest cokolwiek karkołomna. Owszem, można znaleźć krótkie okresy czasu, dla których korelacja ta jest dość zadowalająca (np -0,57 od 1987 do 1996, lub -0.67 od 1995 do 2004), ale biorąc pod uwagę cały okres dla którego posiadamy dane jest nędzna i wynosi zaledwie -0.12 (1979-2011), przy czym ostatnie 10 lat to -0.06.

Obi1
7 years ago

Audycja radjowa pr1.o zmianach klimatycznych .Szkoda tylko ze nie bylo ludzi o innych pogladach .

szczqcz
szczqcz
7 years ago

@Obi1
I myslisz że powiedzieliby coś ciekawszego, niż standardowe argumenty “sceptyków”, które przytoczyła pani redaktor?

pdjakow
7 years ago

Obi1 pewnie należy do grona osób, które uważają że do konferencji na temat – przykładowo – paleontologii, należy koniecznie zaprosić Kreacjonistów Młodej Ziemi, bo maja “inne zdanie” na ten temat.

Obi1
7 years ago

Byloby ciekawiej, takowe zdanie mam .Sami wiecie ,ze gra bez przeciwnika jest mniej pasjonujaca niz z przeciwnikiem .

Obi1
7 years ago

O jakiej elicie mowisz ,o uczelniach ktore ledwo ciagna a co zatym idzie i poziom niezbyt wysoki .Ranking uczelni zobacz i wszystko jasne ,co nie oznacza ,ze jestesmy jacys ulomni ,sam wiesz ze mamy wspanialych uczonych na calym swiecie i chwala im za to ,tylko czemu tego poziomu nie podnosza w kraju . Wikipedia ok ale wielce to ryzykowne zrodlo wiedzy.

pdjakow
7 years ago

“Byloby ciekawiej”

Nie ma być “ciekawiej”, ma być merytorycznie i rzetelnie. A tak dyskusja sprowadza się często do ponownego mozolnego obalania argumentów, które wielokrotnie obalane były.

whiteskies
whiteskies
7 years ago

@Obi1

“Szkoda tylko ze nie bylo ludzi o innych poglądach”

W tym problem ze wielu tak myśli. A przedstawiciel w kwestiach których jest specjalistą, powinien znać, rozumieć i wyjaśniać hipotezy, fakty i teorie. Teorie w sensie:
” Theory: In science, a well-substantiated explanation of some aspect of the natural world that can incorporate facts, laws, inferences, and tested hypotheses.”
(za http://www.nap.edu/openbook.php?record_id=6024&page=2)
Ja rozumiem ze dyskusja kogoś kto zna teorię, fakty i hipotezy z kimś kto ma tylko poglądy na dany temat, sprzeczne z teoria (usystematyzowaną przez testowanie może być ciekawa. Jednak w większości wypadków nie prowadzi do niczego. Ludziom zaczyna się wydawać ze wystarczą poglądy i kto głośniej lub barwniej opowiada ma rację (naukową). Tak nie jest, ale tak myśli wielu. To jedno z poważnych źródeł nieporozumień w dyskusjach wokół nauki…

pdjakow
7 years ago

Czy to przypadkiem wielkimi krokami nie zbliża się czas na nową notkę?

Darwi
Darwi
7 years ago

A tymczasem nasa publikuje dane z których jasno wynika iż po drugiej stronie globu pokrywa lodowa Antarktyki bije kolejny rekord wielkości
http://www.nasa.gov/topics/earth/features/arctic-antarctic-ice.html

Darwi
Darwi
7 years ago

To ja zastosuję technikę zaproponowaną przez kogoś kto wyśmiewał JKM.
Co by się musiało stać żeby Pan stwiedził, że racje maja naukowcy którzy wydali to oświadczenie:
http://www.planetaziemia.pan.pl/GRAF_aktual-2009/11_Stanowisko_KNG.pdf

że NIE MA wystarczających dowodów naukowych że jest GLOBALNE OCIEPLENIE związane z działalnością człowieka ?

Nie mówię o efekcie cieplarnianym co do którego można się spierać jedynie czy wpływ jest znaczący czy nie, lecz o tym że dane pomiarowe absolutnie nie pozwalają na twierdzenie że pomiary potwierdzają długofalowy trend ocieplania się klimatu związany z działalnością człowieka.

pdjakow
7 years ago

Problem polega na tym, że na Antarktydzie nie jest rekordowo dużo lodu. Znacznie więcej było go przed erą obserwacji satelitarnych.

Darwi
Darwi
7 years ago

Wiem ze Pan tego nie opublikuje, wiec pisze tylko do Pana.
Pan już wie, że efekt cieplarniany jest nasycony, okna w których CO2 i H2O blokuje promieniowanie termiczne ziemi sa praktycznie całkowicie “zamkniete” i dlatego wahania ilości Co2 i H2O nei maja praktycznie wpływu na działanie ziemskiej “cieplarni”. Ciepło ucieka przez “otwarte okno” gdzie gazy cieplarniane nie blokują ucieczki ciepła więc dalsze “docieplanie” okna CO2 praktycznie nie ma znaczenia dla temperatury. Wie o tym każdy kto praktycznie ocieplał dom, po wykonaniu dostatecznego ocieplenia ścian, dalsze nic nie daje bo ciepło ucieknie przez dach i okna.
Pan to już wreszcie zrozumiał. Ciekawe czy odważy się do tego przyznać.

Darwi
Darwi
7 years ago

Nigdy Pana nie obrażałem, po prostu Pan zbyt zapatrzony jest w swoją specjalizację i patrzy na problem zbyt wąsko i obraża się gdy ktoś próbuje Panu szerzej otworzyć oczy.
Jeśli chodzi o proste obliczenia to nauczyłem się w szkole podstawowej, Jeśli chodzi o efekt ocieplania (naprawdę uisiłuję Pana nie obrazić choć Pan ciągle publicznie okazuje mi lekceważenie) , to proszę spytać ludzi którzy zajmują się atestami energetycznymi budynków, to się Pan dowie dlaczego dalsze docieplanie ścian nie ma sensu gdy ciepło ucieka przez nieszczelne okna. To w przeciwieństwie do hipotez o wpływie CO2 na globalne ocieplenie jest tak proste do praktycznego sprawdzenia, że nikt się nie odważy zaprzeczyć.
Co do zaprezentowanych przez Pana danych:
Jak wiadomo, ziemia (grunt) dość słabo przewodzi ciepło, więc gdyby musiała( jak Pan twierdzi) się ogrzać, to by się ogrzała praktycznie natychmiast. Od niej ogrzało by się powietrze. Być może w Szwajcarii jest jakieś ocieplenie, ale od 15 prawie lat średnia temperatura niestety dla “Global warming alarmists” nie rośnie więc coś się nie zgadza, dodatkowa energia nie ogrzewa gruntu.
Jak zauważył ktoś na blogu Doskonaleszare, gdy jakieś fakty nie zgadzają się z naszymi wierzeniami próbujemy zaprzeczać faktom. Tak właśnie działa nauka. Trzeba wielu lat, by naukowcy przyznali się do błędu,chyba że jest tak jak z Raportem Rzymskim w którym wg naukowców już od dawna nie ma na ziemi ropy naftowej i innych ważnych surowców.
Gdy coś nie zgadza się z wiara naukowców, to szukają aż znajda wytłumaczenie np. z rzekomo nadświetlną prędkością neutrin, gdy im coś pasuje, przyjmują bezkrytycznie.
Proszę popatrzyć uważnie na przedstawione przez siebie wykresy. Wyraźnie widać że narysowane ciągłe linie nie są aproksymacjami danych pomiarowych. zwłaszcza widać to na wykresie trzecim. Po drugie ilość CO2 w omawianym okresie systematycznie rosła a “wyliczony efekt cieplarniany” faluje

Poza tym znów coś jeszcze jest podejrzane.
Ziemia przyjmuje około 490 w/m2. Zmierzono że promieniowanie zwrotne atmosfery wzrosło o 4.2 w/m2,
a więc wzrosło o około 0,00854 energii emitowanej przez Ziemie ( w wartościach względnych, niezła dokładność musiała być jak na pomiary energii)
co daje temperaturę 1,0021 (wzrost o 0,21%) co oznacza wzrost temperatury o ok 0,6 K. Za część tego wzrostu odpowiada wzrost średniej temperatury (wtedy jeszcze rosła) w Szwajcarii chyba też na co wskazuje drugi wykres, zostaje ok 0,3 K. po skorygowaniu H2O zostaje około 0,26 K.
A Pan pisze, że to się świetnie zgadza z 1,58 co wyliczył program
I przypatrzmy się ostatniemu rysunkowi raz jeszcze. Widać na nim wyraźnie to, czego Panowie nie chcecie dostrzec. Po uwzględnieniu poprawki na temperaturę i na H2O efekt rośnie do 1998 a potem PRZESTAJE ROSNĄC. Czy to naprawdę Pana nie dziwi ?
I co Pan na to ? Czy nie prosiło się przy okazji zrobić pomiary koncentracji CO2 w miejscach tych bardzo dokładnych pomiarów energii promieniowania termicznego ( Cały zmierzony efekt po uwzględnieniu poprawek to ok 0,5% mierzonej wartości)?

Wie Pan tez co się robi z niewygodnymi wypowiedziami – po prostu się ich nie publikuje i już jest consensus

A przy okazji. mógłby Pan podać gdzie znaleźć ile średnio czasu potrzebuje foton absorbowany i remitowany przez CO2 na opuszczenie ziemi ?

whiteskies
whiteskies
7 years ago

Panie Darwi
szkoda ze Pan pisze bez znajomości rzeczy żąglując wyrwanymi z kontekstu liczbami . Nie zajrzał pan do podręczników, tak jak i do artykułu zlinkowanego przez Arctic i kombinuje Pan coś z “falowaniem”. Z szeroko zamkniętymi, wpatrzonymi w siebie oczami, nie otwierając ich nawet żeby zajrzeć do źródeł podanych jak na patelni pisze Pan o “otwieraniu oczu” innym.

P.S. Tu:
http://agwobserver.wordpress.com/index/
ma pan “wierzchołek góry lodowej” artykułów naukowych na tematy związane z globalnym ociepleniem. Proponuje zacząć od obalania po kolei no. artykułów pokazujących ze “wysycenie” efektu cieplarnianego to mrzonka.
Ja proponuje jednaj prostsze doświadczenie: spojrzenie na nasz glob w podczerwieni na obrazy z satelitów meteorologicznych, np. tu:
http://www.sat24.com/
i zastanowienie się co byłoby na nich widać gdyby rzeczywiście efekt cieplarniany się wysycił?

rąbek
rąbek
7 years ago

Bardzo ciekawy Artykuł znalazłem w najnowszym Science na temat topienia Arktyki otóż okazuje się ze…. lody topią się wolniej niż zakładano o to 2-3krotnie! Wiele info wskazuje że klimat się ochładza od ok 10lat(ogólnie na świecie), co zaniża średnie odchylenia od normy tak niezwykle zawyżone w latach 70-90tych(przechodząc już od tego roku coraz bardziej na pola ujemne:(. Swoja drogą od roku 2010 zaobserwowano zatrzymanie się tępa podnoszenia się poziomu mórz i oceanów(2010-2012 spadek).

whiteskies
whiteskies
7 years ago

Ciekawe, ja takiego artykułu znaleźć nie potrafię:
http://www.sciencemag.org/content/current
Podasz doi albo jakis namiar?

pdjakow
7 years ago

“A tak przy okazji, potrafisz wymyślić jakikolwiek zgodny z prawami fizyki powód dlaczego poziom morza miałby nadal rosnąć gdyby globalne ocieplenie się skończyło?”

Co miesiąc spadają do oceanu spore komety, ale rząd to wycisza.

pdjakow
7 years ago

Oj tam niezłe, ukradłem Pratchettowi (bodaj w książce “Prawda” traktującej o prasie był moment, gdy główny bohater duma nad tym, jak to prosty lud Ankh-Morpork łyka wszystko, co tabloid napisze. W dyskusji z przedstawicielem ciemnego ludu rzuca coś w rodzaju “słyszałem, że za miastem spadają głazy szerokie na kilometr, ale rząd to wycisza”. Na co przedstawiciel prostego ludu ochoczo przytakuje “A widzi pan”. Cytowanie z pamięci.)